Nie potrafię odnaleźć słów by opisać to, co się dzieje w mojej głowie. I w sercu. Jeden wielki śmietnik. Tylko to słowo idealnie pasuje. Szukałam blasku w oczach i przeszywającego spojrzenia uginającego kolana. Szukałam w moim chłopaku. Ale niestety znalazłam tam, gdzie zostało ponad trzy miesiące temu. Wraz z nowym żalem na zawsze przyklejającym niewiadome do serca.
Taka tam historia bez zakończenia.
poniedziałek, 30 grudnia 2013
niedziela, 22 grudnia 2013
'leave unsaid unspoken, eyes wide shut unopened. you and me always between the lines.'
Wiedziałam, że z tego spotkania nie może wyjść nic dobrego. I nie wyszło. Nogi odmówiły posłuszeństwa a serce omal nie wyskoczyło z klatki piersiowej, gdy oczy dostrzegły znajomą postać w okularach i z przesadną brodą. Wrócił. I jak przewidywałam już na samym początku wkurzył mnie. A dalej było już tylko gorzej. Zbyt wiele ekstremalnie sprzecznych słów. Bo podobno naprawdę nie chciałeś żebym czekała i życzysz mi szczęścia z moim chłopakiem. Jednak za chwilę twierdzisz, że nie wróżysz nam zbyt długiej przyszłości bo niby ciągle patrzę się na Ciebie. Ale w sumie to wszyscy mieli rację odradzając mi znajomość z Tobą.
I wiesz co? Chyba jednak nie tęskniłam.
I wiesz co? Chyba jednak nie tęskniłam.
środa, 11 grudnia 2013
'dziś wiem, wszystkie rzeczy, które kiedyś określały mnie gdzieś zniknęły, porzuciłam je.'
Ostatnio zauważyłam, że nie potrafię zbyt długo utrzymać zainteresowania konkretnym zajęciem. Przeskakuję z jednego na drugie, zatrzymując się tylko na krótką chwilę. I tak pierwszą rzeczą jaką pamiętam, która mnie fascynowała było malowanie. No właśnie, było. Teraz nawet nie jestem w stanie powiedzieć kiedy ostatnio coś namalowałam, oprócz paznokci. Później była fotografia przeplatająca się z gotowaniem i pieczeniem. Dziś nie robię nic z tych rzeczy. Natomiast aktualnym zajęciem, któremu poświęcam trochę czasu jest tworzenie mniej lub bardziej wymyślnych wzorków na paznokciach. Od galaxy i ombre przez owocowe motywy typu kiwi czy truskawki do zwierzyńca w postaci tygryska, zjaranych pand czy aktualnych pingwinków. I to by było na tyle. Na chwilę.
poniedziałek, 9 grudnia 2013
'nie mam planów na następne dwa oddechy. tyle, co w gryzieniu warg. trochę więcej niż mogę chcieć.'
Sytuacja z właścicielem niezwykle seksownego głosu wciąż się rozwija. Powoli, czasami może aż za bardzo, ale cały czas do przodu. I może to właśnie małe kroki są dobrym rozwiązaniem. Takie stopniowe przechodzenie przez kolejne etapy, bez gwałtownego rzucania się w przepaść. Bo mimo wszystko dobrze jest mieć go obok i nie martwić się czy za chwilę nie zniknie.
Tylko odliczanie K. jest lekko rozpraszające.
Tylko odliczanie K. jest lekko rozpraszające.
poniedziałek, 2 grudnia 2013
'tylko noc, noc, noc, płoną światła ramp.'
Zachwycam się gwiazdami. Bo dzisiejsza noc była wyjątkowa piękna. I przez chwilę nic innego nie miało znaczenia, a wątpliwości się ulotniły. Bo jego szyja tak ładnie pachnie. Bo tak właściwie to dobrze, że on jest. I jakoś tak fajnie, że podobno coraz bardziej mu się podobam.
A w tle walka o Lenę i Szymona zakończona wylaniem piwa i stłuczoną szklanką.
A w tle walka o Lenę i Szymona zakończona wylaniem piwa i stłuczoną szklanką.
wtorek, 26 listopada 2013
'i niby wszystko jest tak, jak powinno być. za chwilę zbudzi mnie szary świt. tylko dlaczego ja z takim nieludzkim strachem nie potrafię..?'
Muszę się przyznać do cichej nadziei, że nie będę już tutaj wracać do tematu pewnego osobnika. Zwłaszcza biorąc pod uwagę rozwój znajomości z właścicielem niezwykle seksownego głosu. Jednak zbliżający się wielkimi krokami powrót tego pierwszego coraz bardziej nie daje mi spokoju, przywołując wspomnienia wakacyjnych dni. I chcąc czy nie nieświadomie porównuję ich obydwu. Z jednej strony nieprzewidywalnie wkurzający K. dostarczający w jednej chwili niezwykle skrajnych emocji. Szaleństwo przyjemności przeplatające się z frustracją i rozczarowaniem. Z drugiej natomiast stabilny emocjonalnie Gołąbek, który wie czego chce i nie wstydzi się tego okazać.
Sinusoida czy funkcja liniowa?
Sinusoida czy funkcja liniowa?
czwartek, 14 listopada 2013
'looking back with no regrets. living for what hasn't happened yet.'
I nagle powrócił temat osobnika przebywającego za granicą. Głównie w związku z pojawieniem się na mieście jego kumpla, przez którego poznałam również właściciela niezwykle seksownego głosu, o czym oczywiście musiał wspomnieć. I mimo, że coraz więcej myśli zajmuje ów właściciel, nie potrafię jeszcze pozbyć się obawy wynikającej z powrotu tego drugiego, a to już za miesiąc. Bo ogólnie jest mi trochę źle w związku z tym, że zaczęłam spotykać się z innym. Jednak sam nie chciał żebym czekała, więc pretensje może mieć tylko do siebie. I teraz odlicza dni, a ja staram się żyć normalnie i coraz bardziej mi się to podoba.
Bo dobrze mi z nim.
Bo dobrze mi z nim.
poniedziałek, 11 listopada 2013
'but lipstick tatoos don't hurt much enough to kill all those guys.'
Niedawno dotarło do mnie, że w ciągu ostatnich kilku lat przewinęło się przez moje życie naprawdę wielu facetów. Wprowadzając mniejszy bądź większy chaos do moich myśli, a czasami nawet do serca. Wiele z tych znajomości było przelotnych i krótkotrwałych, część nieco dłuższych, a kilka trwa do dzisiaj. Niektórymi dzieliłam się z Wami, a niektóre zwyczajnie przemilczałam. Ale fakt, faktem było ich trochę. Spójrzmy chociażby na kategorie moich wpisów. Być może już zauważyliście, że większości z nich przyporządkowałam konkretną znajomość. A to tylko ostatnie 1,5 roku.
15 miles to the love shack. - właściciel niezwykle seksownego głosu
fantom fajnych komunikacji. - Kev
fuck me like you hate me. - Roman
good boys just can't hold my attention. - Przyjaciel
w głowie obok niepewności kilka spojrzeń i kolor jej paznokci. - Instruktor
ze szczegół rozbierał ją. - Kanada
it's a culmination of a story. - przelotne znajomości lub zagęszczenie kilku naraz
15 miles to the love shack. - właściciel niezwykle seksownego głosu
fantom fajnych komunikacji. - Kev
fuck me like you hate me. - Roman
good boys just can't hold my attention. - Przyjaciel
w głowie obok niepewności kilka spojrzeń i kolor jej paznokci. - Instruktor
ze szczegół rozbierał ją. - Kanada
it's a culmination of a story. - przelotne znajomości lub zagęszczenie kilku naraz
czwartek, 7 listopada 2013
'to początek, wschód słońc i drżenie w kącikach ust.'
Czuję dziwną potrzebę rozmawiania z nim. Nieważne czy osobiście, na fb czy wysyłając milion smsów. Nieważne również czy o największych pierdołach, czy kwestiach nieco poważniejszych. Ważne żeby rozmawiać, żeby mieć kontakt. Czuję również jeszcze dziwniejszą potrzebę mówienia mu jakim rzadkim jest okazem i jak bardzo go lubię. Ale i tak najbardziej dziwi mnie moje zacieszanie gdy używa określenia 'nas'.
Bo jeszcze nie wiem czy już istniejeMY.
Bo jeszcze nie wiem czy już istniejeMY.
poniedziałek, 4 listopada 2013
'it's all right. I got home late last night.'
Jeszcze nie potrafię opisać tego, co się aktualnie dzieje. Pisząc, że jest fajnie czy dobrze sprowadzam wszystko do pospolitego określenia pasującego do miliona rzeczy. Z drugiej jednak strony, pomimo jego wszechstronnego zastosowania, to własnie takiej na swój sposób zwyczajnej normalności brakowało mi do tej pory. Intensywne wieczory spędzane w towarzystwie właściciela niezwykle seksownego głosu. Spacerowanie trzymając się za dłonie. A wtulona w jego ramiona mogłabym stać godzinami. Tak przyjemnie beztrosko. Bez zbędnego robienia sobie na złość. Bez bezsensownych wymówek i wykrętów.
W końcu.. normalnie.
W końcu.. normalnie.
'tak się cieszę, że Cię mam.'
czwartek, 31 października 2013
'bo prawdą jest, za parę chwil może ktoś ukraść mnie.'
Wiecie co? Chyba mogę wreszcie napisać, że poznałam normalnego faceta. Tak, normalnego. Takiego, który nie ma problemu z utrzymywaniem kontaktu czy proponowaniem spotkania. Takiego, który po 12 godzinach pracy przyjeżdża i wyciąga mnie na spacer. Takiego, na którego chcę czekać żebyśmy mogli wracać razem. Takiego, który stara się i nie próbuje tego za wszelką cenę ukryć.
Takiego, który po prostu jest.
Takiego, który po prostu jest.
niedziela, 27 października 2013
'wierna i niewierna już innych rąk dotyk zna.'
- to teraz spotykasz się z red lips?
- no tak.
I stało się. Znajomy, przez którego poznałam ich obydwu dowiedział się o właścicielu niezwykle seksownego głosu. A dokładnie, że spotykamy się. Nie wiem jak powinnam czuć się z tą świadomością. Na pewno zastanawia mnie czy poinformował o tym fakcie kumpla na obczyźnie. I mimo, że chciałabym go wkurzyć, to nie jestem do końca pewna czy w taki sposób. Bo nie jestem pewna czy chcę żeby o tym wiedział.
Jakby w ogóle go to obchodziło.
- no tak.
I stało się. Znajomy, przez którego poznałam ich obydwu dowiedział się o właścicielu niezwykle seksownego głosu. A dokładnie, że spotykamy się. Nie wiem jak powinnam czuć się z tą świadomością. Na pewno zastanawia mnie czy poinformował o tym fakcie kumpla na obczyźnie. I mimo, że chciałabym go wkurzyć, to nie jestem do końca pewna czy w taki sposób. Bo nie jestem pewna czy chcę żeby o tym wiedział.
Jakby w ogóle go to obchodziło.
niedziela, 20 października 2013
'but all of that was ripped apart when you refused to fight.'
Jak to jest możliwe, że wszyscy dookoła mylą się analizując Twoje zachowania mimo, że dochodzą do bardzo podobnych wniosków? Wszyscy widzą, że jest coś mimo, że Ty wciąż zaprzeczasz. Wypierasz się przy każdej mojej próbie dotarcia do prawdy. Wszystko byle tylko nie przyjąć konkretnego kształtu. I nie wiem czy to bardziej strach czy raczej zwyczajny brak chęci. Wiele razy próbowałam to zrozumieć jednak wciąż nie potrafię. Ale nie mam już siły karmić serca złudzeniami.
Bo nic na siłę.
Bo nic na siłę.
'you could've been the real one. you could've been the one enough for me.'
środa, 16 października 2013
'rozmowa z Tobą jak brodzenie w śniegu, niewydeptane ścieżki gubią mnie. tak łatwo utknąć w zaspie aż po szyję, na śliskich słowach wywracamy się.'
Już wiem w czym tkwi problem. Zwyczajnie nie potrafimy rozmawiać, dlatego nigdy nie dojdziemy do porozumienia. Bo gdy jedno opuszcza broń, drugie natychmiast przechodzi do ataku. A najgorsze w tym wszystkim jest to, że szarpiemy się o nieistotne pierdoły. Pierdoły, które niepotrzebnie pochłaniają energię i psują całą atmosferę. A mi by wystarczyło jedno słowo 'zaczekaj'. Jednak zamiast tego usłyszałam o wiele więcej 'wiem, że nie będziesz czekała'.
I jak z tym walczyć?
I jak z tym walczyć?
'how many tears must we cry before learning things that we have they're for real and we're losing.'
wtorek, 15 października 2013
'but I don't wanna wait today for something that might never ever show it's face.'
Na ułamek sekundy kąciki ust uniosły się w coś na kształt uśmiechu. Na ułamek sekundy serce odzyskało odrobinę nadziei, że chociaż trochę brakuje Ci mnie. Ułamek sekundy, po którym sprowadziłeś mnie na ziemię. Kolejny raz. Ale to już ostatni, wiesz? Bo i tak byś to zrobił za dwa miesiące, więc w sumie lepiej, że teraz. Najwyższy czas przestać łudzić się. I docenić kogoś, kto nie ma problemu z zaproponowaniem spotkania sam na sam.
Bo jest ktoś taki.
Bo jest ktoś taki.
'i wiem, że dla Ciebie nawet nie istnieję, a to, na co czekam, zawsze mnie omija.'
wtorek, 8 października 2013
'heart skipped a beat and when I caught it you were out of reach. but I'm sure you've heard it before.'
Wbrew Twoim przepowiedniom nie potrafię odnaleźć się wśród testosteronowego zawirowania napływającego z każdej strony. Nie potrafię, bo po cichu mimo wszystko wciąż odliczam tygodnie do Twojego powrotu. I równie po cichu wyobrażam sobie nasze spotkanie. I mimo, że już teraz wiem jaki będzie miało ono przebieg i że wkurzysz mnie zanim jeszcze się spotkamy, to i tak czekam. Bo to nie tak, że brakuje mi tylko Twoich ramion, dłoni czy ust. Brakuje mi Twojego kevin'owego wyrazu twarzy, nieważne jak głupkowato wyglądał czy fryzury a'la Johnny Bravo. I naszych zabaw w 'no co?' i 'sorry bejbe', których nikt oprócz nas nie rozumie do tej pory.
Bo brakuje mi wszystkiego.
Bo brakuje mi wszystkiego.
'but we had time against us and miles between us.'
niedziela, 6 października 2013
'powinnam milczeć, bo kopię sobie głębszy dołek. czuję się dziwnie śpiewając do innego niego.'
Mija już trzeci tydzień odkąd Cię nie ma. W pewnym stopniu przyzwyczaiłam się już do Twej nieobecności. Prawdopodobnie dlatego, że zaczęłam doświadczać jej już wtedy, gdy byłeś jeszcze względnie blisko. Ale wciąż zdarzają się chwile, kiedy zwyczajnie brakuje mi Ciebie. Wiesz kiedy? Najbardziej wtedy, gdy spotykam się z innym facetem. Wówczas patrząc na niego nie mogę pozbyć się żalu, że to nie Ty siedzisz obok. Nawet jeśli jest on porządnym facetem. Nawet gdybyś miał doprowadzać mnie do szału. I nawet gdybym miała płakać pół nocy.
Tak, nawet wtedy wolałabym abyś był to Ty.
Tak, nawet wtedy wolałabym abyś był to Ty.
'w głowie mi siedzisz wciąż. o Tobie myślę dzień i noc, czy tego chcę czy nie.'
poniedziałek, 30 września 2013
'blizny, alkohol i tatuaże. takie jest całe nasze życie. to wszystko, co mamy.'
Podsumowując okres wakacyjny z dziewczynami doszłyśmy do wniosku, że mimo, iż był to niezwykle intensywny czas, to jednak nic się tak naprawdę nie zmieniło. Czas o smaku prawie codziennych letnich libacji piwnych na słynnych schodach kończących się w pubie o wdzięcznej nazwie Zachęta. Do tej pory nie poznałam tak wielu facetów w ciągu tak krótkiego czasu. Szkoda tylko, że brakuje słów by opisać większość z nich. A gdy myślałam, że już nic nie może mnie zaskoczyć, to okazywało się, że jednak może. Bo każda z naszej czwórki spotykała się z kimś i każdej nie wyszło.
Taki urok wakacyjnych znajomości.
Taki urok wakacyjnych znajomości.
niedziela, 29 września 2013
'staram się z całych sił lekceważyć niedosyt. tu miłość trzyma się na ślinę, a szczęście o włos.'
Jest swego rodzaju niedosyt wynikający z nieprzekroczenia pewnej granicy. I jednocześnie jest również ulga z tego samego powodu. Bo wciąż krążę niedaleko niej czasami podchodząc zbyt blisko. A masochistyczna chęć sparzenia się za bardzo ciągnie do miejsca, w którym byłam całkiem niedawno. I bardzo podobnie wyglądający początek kolejnej znajomości. Tylko osobnik inny.
I coraz częściej mam wrażenie, że chyba jestem skazana na taki typ faceta.
I coraz częściej mam wrażenie, że chyba jestem skazana na taki typ faceta.
poniedziałek, 16 września 2013
'and suddenly it's hard to breathe.'
I pojechałeś. Miałam nadzieję, że oficjalna informacja o Twoim wyjeździe przyniesie mi długo wyczekiwaną ulgę. Jednak nie przyniosła. Natomiast wydrążyła dół, pozostawiając uwierającą pustkę. A ostatkiem sił próbując wydostać się z niego łapię wyciągnięte męskie dłonie. Tylko nie wiem czy to bardziej z rozpaczy, czy bardziej z chęci zrobienia Tobie na złość. Bo miałeś rację, są takie, które chętnie zastąpią Twoje.
Ale szczerze wątpię abyś miał coś przeciwko temu.
Ale szczerze wątpię abyś miał coś przeciwko temu.
'there's something about you, I just watched you like something I tried but I forgot to.'
piątek, 13 września 2013
'wszystko ucieka gdzieś, wszystko krąży gdzieś i zanika zwykle gubiąc swój sens, zwykle z tego nic nie wynika.'
Gdybym nie widziała tego na własne oczy, to nie uwierzyłabym. Bo to nieprawdopodobne jak bezsensownie mogą być marnowane okazje, chociażby te najmniejsze. Przez kogo? Tragiczne zgranie a raczej niezgranie czasu. I totalny brak synchronizacji. Dlatego nie powinnam tęsknić po każdym (nie)spotkaniu. I nie powinno brakować mi Ciebie, gdy jesteś jeszcze względnie niedaleko.
A jednak tęsknię i brakuje mi.
A jednak tęsknię i brakuje mi.
wtorek, 10 września 2013
'serce za głupie jest, nie słucham już jego rad, oszukało mnie. znów muszę przez to przejść. wiem dobrze, że za swoje mam.'
Drugi raz chcę tak bardzo, że aż boli. I drugi raz spełnienie tych chęci jest poza moim zasięgiem. Drugi raz wciągnęłam się w wir intensywności, pozostając w nim sama. A łzy już nie przynoszą ulgi i nie zabierają kamieni z płuc, więc żyję niepełnymi oddechami.
Dziewczyno ogarnij się. Ile jeszcze razy musisz dostać po tyłku żeby w końcu czegoś się nauczyć? Wciąż jest Ci mało? Dziwię się, że jeszcze możesz siedzieć. Musisz mieć wyjątkowo odporny tyłek. Bo mimo, że cały czas obrywasz, to jednak wciąż brniesz dalej i dalej.
'za bardzo chcę żeby mnie chciał, żebyś mnie miał.'
Dziewczyno ogarnij się. Ile jeszcze razy musisz dostać po tyłku żeby w końcu czegoś się nauczyć? Wciąż jest Ci mało? Dziwię się, że jeszcze możesz siedzieć. Musisz mieć wyjątkowo odporny tyłek. Bo mimo, że cały czas obrywasz, to jednak wciąż brniesz dalej i dalej.
'jak wiele bzdur musisz popełnić, żeby cokolwiek zrozumieć?'
niedziela, 8 września 2013
'can't get close enough to you, cause you're just too far away.'
Zmęczyło mnie szarpanie się o każdą chwilę. Zmęczyło mnie niesienie na barkach chęci za siebie i za Ciebie. I bolą mnie te wszystkie niewykorzystane okazje. Dlatego nie mam już siły walczyć za nas oboje. Jednak wciąż oszukując samą siebie gubię dni, by powstrzymać myśl, że już Cię nie zobaczę. Myśl, która nie daje spokoju i znowu zabiera powietrze.
Bo bezsensownie tęsknię nawet gdy jeszcze jesteś tutaj.
Bo bezsensownie tęsknię nawet gdy jeszcze jesteś tutaj.
'now you're leaving cause that's the last straw.'
sobota, 7 września 2013
'bez pozwolenia wydrążyłeś w mojej duszy dół, automatycznie utraciłam panowanie. zbyt wiele snów odpływa bezpowrotnie.'
Zawiodłeś mnie tak bardzo, jak bardzo chciałam się spotkać z Tobą. Tak bardzo, jak bardzo czekałam od tygodnia na to spotkanie. I tak bardzo, jak bardzo niecierpliwie odliczałam minuty do końca pracy. Czyli bardzo, bardzo. Bo to miał być wyjątkowy wieczór. Bo za chwilę wyjeżdżasz. Bo tak wiele chciałam Ci powiedzieć, ale mimo to powiedziałam tylko tyle, że mam to wszystko w dupie. Wyszło najgorzej jak mogło.
Bo wyszło naprawdę źle.
Bo wyszło naprawdę źle.
czwartek, 5 września 2013
'stoję w bolesnym szpagacie pomiędzy 'zostaję' a zuchwałym raczej 'nigdy więcej'.'
Kev: nie chcę Cię skrzywdzić.
Red: skąd w ogóle taki pomysł?
Kev: bo wyjeżdżam na długo i Ty będziesz miała swoje życie tutaj, a ja swoje tam, dlatego nie chcę Cię skrzywdzić.
Red: nie skrzywdzisz.
Kev: jesteś pewna?
Red: tak(nie..)
(...)
Red: wolę gonić króliczka niż go złapać.
Kev: to czemu przestajesz?
Red: bo wyjeżdżasz, co podkreślasz na każdym kroku.
Kev: nie wyjeżdżam na zawsze :)
Red: i co w związku z tym? przecież będziesz miał tam swoje życie, a ja tu swoje.
Kev: nie jadę tam na wczasy tylko do pracy. i nie oczekuję od Ciebie, że będziesz na mnie czekać czy coś w tym stylu.
(...) ale wiem, że nie będziesz czekać, więc nie ma co się oszukiwać.
Red: skąd możesz to wiedzieć? myślisz, że jak Ty będziesz ciężko pracował to ja będę wszystkich podrywać?
Kev: nie musisz. to inni będą podrywać Ciebie.
Red: tylko, że mnie nikt nie podrywa.
Kev: albo kokietujesz albo tego nie zauważasz, ale to widać, że Cię podrywają. i wcale się nie dziwę.
Mogłabym przytoczyć jeszcze wiele fragmentów rozmów, mniej lub bardziej rozczulających serce. Rozmów przenoszących mnie z jednej skrajności w drugą. W podróż od uwielbienia przez smutek do wściekłości, jednocześnie rozchwiewając i tak już niestabilne serce. A myśli sprowadzają do jednego zasadniczego pytania 'o chuj Ci chodzi, człowieku?!'. Bo nawet nie potrafisz zdecydować się czy chcesz abym czekała na Ciebie, czy nie.
A mi zaczyna brakować sił na tą całą znajomość.
Red: skąd w ogóle taki pomysł?
Kev: bo wyjeżdżam na długo i Ty będziesz miała swoje życie tutaj, a ja swoje tam, dlatego nie chcę Cię skrzywdzić.
Red: nie skrzywdzisz.
Kev: jesteś pewna?
Red: tak
(...)
Red: wolę gonić króliczka niż go złapać.
Kev: to czemu przestajesz?
Red: bo wyjeżdżasz, co podkreślasz na każdym kroku.
Kev: nie wyjeżdżam na zawsze :)
Red: i co w związku z tym? przecież będziesz miał tam swoje życie, a ja tu swoje.
Kev: nie jadę tam na wczasy tylko do pracy. i nie oczekuję od Ciebie, że będziesz na mnie czekać czy coś w tym stylu.
(...) ale wiem, że nie będziesz czekać, więc nie ma co się oszukiwać.
Red: skąd możesz to wiedzieć? myślisz, że jak Ty będziesz ciężko pracował to ja będę wszystkich podrywać?
Kev: nie musisz. to inni będą podrywać Ciebie.
Red: tylko, że mnie nikt nie podrywa.
Kev: albo kokietujesz albo tego nie zauważasz, ale to widać, że Cię podrywają. i wcale się nie dziwę.
Mogłabym przytoczyć jeszcze wiele fragmentów rozmów, mniej lub bardziej rozczulających serce. Rozmów przenoszących mnie z jednej skrajności w drugą. W podróż od uwielbienia przez smutek do wściekłości, jednocześnie rozchwiewając i tak już niestabilne serce. A myśli sprowadzają do jednego zasadniczego pytania 'o chuj Ci chodzi, człowieku?!'. Bo nawet nie potrafisz zdecydować się czy chcesz abym czekała na Ciebie, czy nie.
A mi zaczyna brakować sił na tą całą znajomość.
niedziela, 1 września 2013
'wkrótce po starcie spadła na ziemię rakieta z moją duszą.'
'Muszę coś Ci powiedzieć i chciałem zrobić to osobiście.'
Słowa, po których małe pudełko w mojej głowie dotychczas niezdarnie zaklejane taśmą eksplodowało milionem myśli. Myśli łączących się w najgorszą wizję jego z inną. I chwila przerażającej niepewności dźgająca serce.
'Wyjeżdżam na trzy miesiące do Włoch. Będziesz tęsknić?'
I jeszcze mając go obok siebie nagle zaczęłam tęsknić.
'Chcę się jeszcze napatrzeć na Ciebie.'
Bo Ty tak fajnie na mnie patrzysz. I nagle zaczęło mi brakować niekończących się głębokich spojrzeń. Szorstkich dłoni i oplatających mnie ciepłych ramion. I tych kilku chwil, kiedy nic innego nie ma znaczenia.
'Do zobaczenia za tydzień.'
I nieme wołanie każdej części mojego ciała byś został.
Ale nie zostaniesz.
Słowa, po których małe pudełko w mojej głowie dotychczas niezdarnie zaklejane taśmą eksplodowało milionem myśli. Myśli łączących się w najgorszą wizję jego z inną. I chwila przerażającej niepewności dźgająca serce.
'Wyjeżdżam na trzy miesiące do Włoch. Będziesz tęsknić?'
I jeszcze mając go obok siebie nagle zaczęłam tęsknić.
'Chcę się jeszcze napatrzeć na Ciebie.'
Bo Ty tak fajnie na mnie patrzysz. I nagle zaczęło mi brakować niekończących się głębokich spojrzeń. Szorstkich dłoni i oplatających mnie ciepłych ramion. I tych kilku chwil, kiedy nic innego nie ma znaczenia.
'Do zobaczenia za tydzień.'
I nieme wołanie każdej części mojego ciała byś został.
Ale nie zostaniesz.
poniedziałek, 26 sierpnia 2013
'fantom fajnych komunikacji. iluzja, Ty i ja.'
'- Kobiety mają obsesje. Zagłębiają się we wszystko, co robią.
- Wolę się zagłębiać niż przed czymś uciekać.
- My wolimy zawieszenie, testowanie wód. A kobiety uważają, że wszystko albo nic.'
- Wolę się zagłębiać niż przed czymś uciekać.
- My wolimy zawieszenie, testowanie wód. A kobiety uważają, że wszystko albo nic.'
Men in trees.
niedziela, 18 sierpnia 2013
'tak mi się bez Ciebie nudzi. tak mi się nic nie podoba.'
I znowu zbyt wiele myśli zabiera powietrze pozostawiając uczucie duszenia się. Znowu cisza gryzie od środka a bezsilność zaciska pięści pozostawiając ślady po paznokciach. Znowu niedosyt niezgrabnie tańczy na ustach wychylając się w przeciwną stronę. I znowu chcę tak wiele zrobić a znowu nie mogę.
Bo znowu nie jest tak, jak być powinno.
Bo znowu nie jest tak, jak być powinno.
'cholerna niepewność kiedy znowu wreszcie staniesz w drzwiach. i to czy zobaczę Cię na pewno.'
czwartek, 15 sierpnia 2013
'dawkujesz mi siebie jak lek na przetrwanie rozłąki i westchnień. już nie mam Cię prawie, bo giniesz a chciałabym Cię więcej i więcej.'
Historie jednak lubią się powtarzać. Trzy intensywne tygodnie i nagłe wycofanie. A tuż za nim znajomy niedosyt i smak rozczarowania. I nieprzyjemnie uwierająca świadomość bycia w tym samym miejscu, co półtora roku temu. Oprócz kilku blizn. Wiem, że sama nie jestem bez winy, jednak do tanga trzeba dwojga. Nie pamiętam kto rozpoczął tą całą zabawę. I nie wiem kto kogo bardziej nakręca, ale wiem, że wyciągając dłoń za każdym razem obrywam ja. A im bardziej chcę, tym bardziej on się wycofuje.
Dlatego przestaję.
Dlatego przestaję.
'how can I ever satisfy you?'
niedziela, 4 sierpnia 2013
'całkowite zaćmienie albo nie wiadomo co.'
Milion myśli przepycha się jedna przez drugą, by poprzez palce wystukać monolog rozdarcia przeplatającego się pomiędzy złością a żalem. Jednak wszystkie ostatecznie sprowadzają się do jednego zdania. To jest facet, tego nie zrozumiesz. I tylko ono idealnie opisuje moje ostatnie dni. Dni, w które dość drastycznie wciągnęłam moją Iluvię. I tym sposobem słynne schody zostały zaliczone, PHHF powiedzmy, że także, piwo wylane, a wyborowo różowe okulary zdobyte. Dlatego Kochana, mam nadzieję, że mimo wszystko nie było aż tak źle :)
Dziękuję i czekam na powtórkę :*
Dziękuję i czekam na powtórkę :*
sobota, 20 lipca 2013
'I can't get these memories out of my mind. and some kind of madness has starting to evolve.'
Już samo jego imię nie wróżyło nic dobrego. Smaku dodało piwo i papierosowy dym wijący się wokół moich ust. I czekoladowe oczy, za którymi podobno nie przepadam. A obraz idealnie dopełnił wzrost i tatuaż. Tak znajomo niebezpiecznie pachnąca wybuchowa mieszanka. I podświadome czekanie na eksplozję rozczarowania.
Bo ono zawsze się pojawia.
Bo ono zawsze się pojawia.
''if I said I want your body now, would you hold it against me?'
środa, 17 lipca 2013
'mam fabrycznie ustawiony chaos. mam fabrycznie ustawioną niemoc.'
W kodzie genetycznym zapisaną mam skłonność do dokonywania złych wyborów. A autodestrukcja krążąc w mojej krwi niczym patogen niszczy układ odpornościowy. Bo serce tak bardzo chcąc mimowolnie przekierowuje oczy, usta i dłonie na inną drogę. Pełną kamieni, dziur oraz szczelin. I zaczynam rozrabiać. A ostatnio trochę zbyt często.
Bo czasami nie poznaję już samej siebie.
Bo czasami nie poznaję już samej siebie.
'kiedy nie mam dostępu do siebie gubię się i gadam bez sensu. mam zawężoną perspektywę, zaciśnięty głos, serce.'
niedziela, 14 lipca 2013
'i tylko nie wiem czy mi starczy sił. bo serce mam ze szkła i jak nic w każdej z chwil może zmienić się w pył.'
Są ślady, których nie zmyje letni deszcz ani gorąca kąpiel. Są myśli, których nie zagłuszy najgłośniejsza muzyka ani niezliczone ilości alkoholu. Jest głód, którego nie zaspokoi garść żelków ani kubek kawy. I jest także pragnienie ciepła, którego nie da najcieplejszy koc ani kurtka pożyczona od znajomego. Bo we wszystkim brakuje pierwiastka ludzkiego.
Tego w najczystszej postaci.
Tego w najczystszej postaci.
'gdybyś był, a nie bywał raz na jakiś czas, byłabym wreszcie czyjaś, nie bezpanśka aż tak.'
czwartek, 11 lipca 2013
'how would you cope it the world decided to make you suffer for all that you were?'
Wierzycie w karmę? W to, że wszystko, co zrobiliśmy innym kiedyś wróci do nas i uderzy ze zdwojoną siłą? I w to, że zasłużyliśmy na wszystko, co nas spotkało? Na każdą złą i gorszą chwilę? Na każdą łzę spływającą po policzku? I na każdą rysę na sercu?
Bo ja właśnie zaczynam wierzyć.
Bo ja właśnie zaczynam wierzyć.
'o udupienie totalne. niewiasty nosisz imię. ile Cię trzeba dotknąć razy żeby się człowiek poparzył?'
niedziela, 7 lipca 2013
'how would you deal if the indecisions eating away at the days?'
Czasami potrzeba uwagi staje się zbyt silna. Chęć zaistnienia w czyichś oczach zagłusza rozum. Wówczas każda komórka ciała wyrywając się próbuje zademonstrować swój bunt. A myśli rozsadzają głowę. I w zamian za jej odrobinę jestem w stanie przymknąć oko na niektóre rzeczy. A czasami nawet dwa. Dlatego komplikuję życie sobie i innym. Chociaż głównie sobie.
Bo jak się później okazuje, innych to w ogóle nie obchodzi.
Bo jak się później okazuje, innych to w ogóle nie obchodzi.
'nieczytelny dzień, nieczytelna noc, niech trwa gra pozorów.'
piątek, 5 lipca 2013
'did I make it that easy to walk right in and out of my life?'
Zastanawiam się czy wszyscy faceci są takimi dupkami, czy tylko ci, których ja spotykam. Druga opcja świadczy o tym, że magnes w moim tyłku działa na bardzo wysokich obrotach. Co z nimi jest nie tak? Dlaczego tak łatwo i nonszalancko kłamstwami i oszustwami drążą sobie drogę do zdrady dziewczyny lub żony? A najgorsze jest to, że mimo, że nie chcę pakować się w takie chore sytuacje, to burdel w mojej głowie jest coraz większy. Natomiast wiara w męski gatunek zanika każdego dnia coraz bardziej. Podobnie jak chęć zaufania.
Bo czasami naprawdę nie mam już sił.
Bo czasami naprawdę nie mam już sił.
'ledwie zjawiasz się tu, a już przy tobie zgraja. oczka lecą w ruch i tanie komplementy.'
środa, 3 lipca 2013
'embrion zmulony pod kołdrą jak czekoladowy Willy Wonka w galaktyce zapętlonych myśli z obgryzionymi paznokciami, z rozdrapaną głową.'
Obdarta ze słów złość chaotycznie kłębiąca się w myślach. Złość mieszająca się ze znajomą goryczą rozczarowania. I już zapomniany napływ gorąca i frustrujące bicie serca. Bo wciąż najbardziej bolą te wiszące w powietrzu, te spodziewane. Bo pomimo wszelkich podpowiedzi rozumu, gdzieś w głębi tliła się malutka iskierka nadziei. Idiotycznie złudnej nadziei, nie mającej prawa istnieć. Jak za każdym razem. Mam ochotę usiąść na środku chodnika i krzyczeć. A o 21:39 po 3 piwach łzy same spływają po twarzy rozmazując makijaż. Bo mimo, że nie wierzyłam w żadne słowo, to jednak chciałam w końcu uwierzyć. Chciałam żebyś mówił prawdę. Chciałam rozczarować się, ale tym razem pozytywnie. Cóż za naiwność. I kolejna lekcja od życia.
A wszystko na własne życzenie. Jak zawsze.
A wszystko na własne życzenie. Jak zawsze.
'wciąż się rozpadam, sklejam i kruszę.'
piątek, 28 czerwca 2013
'tak się cieszę, że Cię mam.'
Człowiek nadzwyczaj szybko przyzwyczaja się do tego, co dobre. Bo pomimo dość krótkiej współpracy, dobrze jest mi z Tobą. Czuję, że pasujemy do siebie. Wiem, że czasami jestem nieostrożna, ale nie robię tego specjalnie. W końcu dopiero się poznajemy. A każdego dnia uczę się jak postępować z Tobą, odkrywając Twoje możliwości. Jednocześnie staram się, by chwile spędzone razem były przyjemne dla obydwu stron. A Ty.. Ty nie pozwalasz mi zasnąć o poranku pomimo opadających powiek. Natomiast w noce umilasz powroty do domu sprawiając, że z Tobą czuję się bezpieczna. I mimo, że mam świadomość tego, że kiedyś nasze drogi się rozejdą bo wymienię Cię na lepszy model, to i tak się cieszę, że Cię mam na wyłączność.
Bo własny samochód to świetna sprawa :P
Bo własny samochód to świetna sprawa :P
'garaże pełne marzeń.'
wtorek, 25 czerwca 2013
'wiem, że jestem banalna, uparta, niemoralna. bawi mnie to, mówię Ci.'
Zastanawiałam się kiedy to wszystko zaczęło się. Kiedy zaczęłam tracić siebie. Oraz co sprawiło, że jestem w aktualnym miejscu z powykręcanymi krawędziami. I przypomniałam sobie kilka godzin spędzonych na małej, łazienkowej podłodze. Kilka blizn na nadgarstku widocznych do tej pory. Kilka rozregulowanych granic. I jedną obietnicę trzymania się z daleka od związków. Obietnicę braku zaangażowania. A przede wszystkim obietnicę niedopuszczenia do powtórzenia się pewnej sytuacji. Nigdy więcej w tym samym miejscu. Jednocześnie nie wykluczając zmiany konfiguracji.
Bo czym się strułeś, tym się lecz.
Bo czym się strułeś, tym się lecz.
'wiem, mówisz nieobliczalna, fatalna, nienormalna. ale dziś nie rani nic.'
sobota, 22 czerwca 2013
'nie chciałabym być niegrzeczna, przecież to tylko flirt, a flirt to nie zdrada.'
Po chwili zastanowienia dotarło do mnie, że w jego słowach jest więcej prawdy niż mogłoby mi się wydawać. I o wiele więcej niż bym chciała. Bo w pewnych sytuacjach, z postrzegania świata zdarza mi się wyłączać własną osobę. Wówczas za każdym razem kopię pod sobą coraz większy dołek. I już tak niewiele brakuje bym wpadła do niego. Czasami mam wrażenie, że przydałby mi się taki orzeźwiający upadek. Bardziej dotkliwy niż dotychczasowe.
Bo jestem fatalnym przypadkiem. Wciąż.
Bo jestem fatalnym przypadkiem. Wciąż.
'hurt myself again today. and the worst part there's no-one else to blame.'
poniedziałek, 17 czerwca 2013
'help, I have done it again. I have been here many times before.'
Tak, znowu to zrobiłam. W momencie kiedy zaczęło się nam układać, gdy w końcu poczułam, że może coś z tego być, bo pomimo odległości zależy mi na nim, właśnie w tym momencie musiałam wszystko spieprzyć. Jak zwykle. Okryta strachem i milionem obaw. Przy dużej dawce spontaniczności i działając pod wpływem kilku chwil. Zupełnie niespodziewany wypad za miasto i nowo poznany chłopak tak bardzo przypominający mojego instruktora. Niczym powtórka z zeszłego lata.
Tylko nieco inna aranżacja.
Tylko nieco inna aranżacja.
'dziury sumienia wypalone w spodenkach.'
poniedziałek, 10 czerwca 2013
'zmiany są jednak możliwe, twierdząco echo dudniło.'
Nadszedł czerwiec, a wraz z nim szał ślubno-weselny. I tym oto sposobem ostatnio uczestniczyłam w uroczystości pożegnania stanu wolnego kuzyna. I pomimo całej mojej niechęci do tego typu imprez, tym razem bawiłam się naprawdę świetnie. Ba, mogłabym nawet napisać, że to najlepsze wesele na jakim byłam. Bo z nim. A do tego miałam kolejną możliwość przetestowania mojego pierwszego autka, będącego powodem poważnego nadwyrężenia stanu konta. Ale póki co śmiga mi się bardzo dobrze, więc nie mam powodów by narzekać.
Bo fajnie jest móc realizować cele.
Bo fajnie jest móc realizować cele.
'i tak, jak teraz nie ma to znaczenia, że zasypiamy byle gdzie. i oddychamy tym, co jest na Pe.'
środa, 5 czerwca 2013
'I'll be in despair, cause I know I've got to say. I know I've got to say: goodbye.'
Potrzebuję kogoś. I czuję, że tym kimś mógłby być akurat on. Dlaczego? To proste. Bo nie potrafię wyobrazić sobie dni bez niego, nawet jeśli jest daleko. I mimo, że irytująco próbuje za mnie podejmować decyzje, to brakuje mi go. Bo wizja straty dodatkowo obciąża serce sprawiając, że od dawna ciągnę je za sobą po ziemi. Bo jestem jego bobo, a on moim mono. Bo chyba za bardzo przywiązałam się do niego. Jednak obecna sytuacja jest zbyt męcząca.
Dlatego dłużej tak być nie może.
'I'm thinking of you in my sleep. they're not good thoughts, the worst kind of sad.'
Dlatego dłużej tak być nie może.
'I'm thinking of you in my sleep. they're not good thoughts, the worst kind of sad.'
sobota, 1 czerwca 2013
'i mówisz, że masz dosyć, więc chcesz być tu obok mnie. i nie chcesz iść stąd. i oddasz wszystko, by ze mną być.'
Znam oczy pełne blasku wiary. Oczy będące lustrzanym odbiciem nadziei. Oczy obnażające serce nasączone chęciami. Serce, któremu tak bardzo zależy. I moje słowa ostre jak noże niszczące wszystko to, co budowaliśmy przez ostatnie kilka miesięcy. I jeszcze na przekór wszystkiemu jego nieznośna upartość, by nie poddawać się lecz wciąż próbować. Tylko nie wiem, czy potrafię.
Bo same chęci już nie wystarczą. Niespodziewana wizyta również nie.
Bo same chęci już nie wystarczą. Niespodziewana wizyta również nie.
'pytasz czemu dziś tak trudno mi oddychać. powtarzam Ci, że to nie Twoja wina. brakuje mi odwagi żeby przyznać się.'
środa, 29 maja 2013
'jest dobrze, jest dobrze, jest.'
Tym razem będzie inaczej. Bo, gdy wyciszę kilka nieistotnych epizodów, to okazuje się, że tak naprawdę nie mam (większych) powodów, by narzekać. Mam dobrą, stałą pracę i dwie dodatkowe, także stan konta jest całkiem zadowalający. Dostaję za darmo fajne ubrania i spełniam się zawodowo ucząc dzieciaki w Centrum Korepetycji i prywatnie. Codziennie poznaję mniej lub bardziej ciekawych ludzi, a ekipa BSK jest fantastyczna, więc i praca jest przyjemna. Z kuzynką wieczorami podbijamy okoliczne puby i znane wzgórze, powiększając kolekcję niespodziewanych przygód. I jest też ktoś, komu zależy na mnie. Więc czego chcieć więcej?
Bo jest dobrze.
Bo jest dobrze.
poniedziałek, 27 maja 2013
'I've tried to analyse this attraction. I know, I shouldn't feel it but I know, I do.'
Wciąż pakuję się w dziwne, czasami wręcz absurdalne sytuacje. I już nie wiem czy sama je stwarzam, czy raczej mam wszczepiony w tyłku magnes przyciągający ekstremalnie dziwnych facetów. Bo każdy kolejny jest coraz bardziej pokręcony. Wciąga mnie w wir, za każdym razem zwiększając prędkość wirowania. A mi zaczyna kręcić się w głowie.
I aż chciałoby się krzyknąć 'niech ktoś zatrzyma wreszcie świat, ja wysiadam'.
I aż chciałoby się krzyknąć 'niech ktoś zatrzyma wreszcie świat, ja wysiadam'.
'jak w kołowrotku bezwolnie się kręcę, gubiąc wątek i dni.'
czwartek, 23 maja 2013
'przeprowadźmy mały sprawdzian wytrzymałości duszy na ból. pozwól mi się przekonać, jak wiele cierpienia potrafisz znieść.'
'Pamiętaj, że chociaż minimalne Twoje obrażenie jest moim sukcesem'.
I tak już od roku, z większymi bądź mniejszymi przerwami, gramy sobie wzajemnie na nerwach, tworząc chaotyczną melodię, której dźwięki ranią nie tylko uszy, ale także serce. A wszystko zaczęło się w uroczym mieście na ziemi kujawsko-pomorskiej i od czerwonego samochodziku z magiczną literą 'L'. Miało być na chwilę, a trwa do dziś.
'Dopiero rok, a mam wrażenie, że już od dawna zatruwasz mi życie :P jeszcze wczoraj rok temu byłem szczęśliwym człowiekiem. (...) Najlepszego z okazji naszej rocznicy :)'
I tak już od roku, z większymi bądź mniejszymi przerwami, gramy sobie wzajemnie na nerwach, tworząc chaotyczną melodię, której dźwięki ranią nie tylko uszy, ale także serce. A wszystko zaczęło się w uroczym mieście na ziemi kujawsko-pomorskiej i od czerwonego samochodziku z magiczną literą 'L'. Miało być na chwilę, a trwa do dziś.
'Dopiero rok, a mam wrażenie, że już od dawna zatruwasz mi życie :P jeszcze wczoraj rok temu byłem szczęśliwym człowiekiem. (...) Najlepszego z okazji naszej rocznicy :)'
sobota, 18 maja 2013
'how I wish you were here.'
Okazuje się, że wbrew wszelkim zapewnieniom potrzebuję jednak kogoś na stałe. Lub bardziej kogoś w pobliżu tudzież w zasięgu. Żeby zjeść w nocy rękaw frytek, postać w wyimaginowanej kolejce do żabki, usiąść na trawie w centrum miasta i wypić redd'sa żurawinowego. Żeby zwyczajnie był.
W letnie dni i po alkoholu.
W letnie dni i po alkoholu.
'swimming in a fish bowl, year after year. running over the same old ground. what have we found? the same old fears.'
poniedziałek, 13 maja 2013
'teraz on zachowuje się jak gówniarz. zachowuje się trywialnie.'
Czasami niedopowiedzenia bywają wygodne. Ułatwiają prześlizgiwanie się między twardymi ramami. I nie zmuszają do podejmowania decyzji. Jednak czasami potrafią wkurzająco uwierać. A chwilami dość boleśnie zmywają uśmiech z twarzy. Bo najbardziej irytuje obojętność zamknięta w ciszy.
A on po raz kolejny zachował się jak zbyt pewny siebie gnojek.
A on po raz kolejny zachował się jak zbyt pewny siebie gnojek.
piątek, 10 maja 2013
'z kalendarza się doby sypią.'
Czas ucieka mi w ekspresowym tempie. Szybko zacierają się granice pomiędzy dniami i zaczynam gubić się w nich. A praca przeplata się z wyjazdami rozchwiewającymi myśli i serce. Bo pomimo zmęczenia jednak lubię pracować. I klienci zdarzają się całkiem sympatyczni i czasami przystojni. Szkoda tylko, że to pół etatu. Ale mimo to, wypłata jak najbardziej cieszy.
Bo jest wypłata, więc jest za co robić zakupy. Tylko czasu brakuje.
Bo jest wypłata, więc jest za co robić zakupy. Tylko czasu brakuje.
wtorek, 7 maja 2013
'a ja się waham na brzegu centymetrów.'
Jest wiele powodów, które sprawiają, że bardzo niechętnie podejmuję decyzje odnośnie formalizacji związku. Bo na swój dziwny sposób lubię nieokreśloność. Płynne granice stwarzają wiele możliwości, nie ograniczając wyborów do jednego toru. To dość leniwa i tchórzliwa droga. Bo brak zobowiązań jest zbyt wygodny. Natomiast określenie granic sprawia, że gdy pojawia się początek równocześnie w powietrzu zaczyna wisieć wizja końca. Niczym nieuchronna perspektywa. Lub zwyczajna obawa. Bo tak naprawdę wciąż brakuje mi niezachwianej pewności. Pewności, którą miałam tylko raz.
I boję się, że już nie będę mieć.
I boję się, że już nie będę mieć.
'żyję z dnia na dzień, pewność mam niepewną.'
piątek, 3 maja 2013
'to samo miejsce, inny chłopak.'
5 miesięcy i 15 dni. Tyle czasu nie było mnie w tym mieście, ale nie ma to znaczenia. Wystarczył jeden głęboki oddech i jedno spojrzenie bym przypomniała sobie jak je uwielbiam i jak bardzo tęsknię za życiem w nim. A majówka jak najbardziej udana. Wylegiwanie się na Wyspie Młyńskiej, rowerowa wycieczka nad jezioro, pocieszny Dingo i buntowniczy Piotras. Prawie wygrana w piwnicznego bilarda. Spotkanie ze starymi znajomymi i Kubrykowe karaoke. Tripowe piłkarzyki i piwo za 2 zł, czyli stare, dobre studenckie czasy. Bo chciałabym wrócić tam tak bardziej na stałe.
I On też tak wiele i tak bardzo by chciał. A ja wciąż się wstrzymuję.
I On też tak wiele i tak bardzo by chciał. A ja wciąż się wstrzymuję.
'wracam sama chociaż ktoś za rękę trzyma mnie, może nawet kochać chce.'
wtorek, 30 kwietnia 2013
'they say we never landed on the moon.'
To nie tak, że żyć bez Ciebie nie mogę. Ale też nie tak, że jesteś mi całkowicie obojętny. Nie przewracasz mojego świata do góry nogami. Już nie. Wprowadzasz natomiast lekkie zagubienie. Delikatnie łaskoczesz serce. I przyjemnie jest mieć Ciebie obok. Chociaż zdarza się to rzadko.
Bo lubię Cię. Tak zwyczajnie.
Bo lubię Cię. Tak zwyczajnie.
poniedziałek, 29 kwietnia 2013
'ta etykieta to gruby nietakt, jak cały ten świat.'
Myliłam się. Jednak praca i fenomenalni ludzie nie są w stanie wypełnić pustki w sercu. Podobnie jak w przypadku pewnego hotelowego incydentu, który poszedł w niepamięć. Bo nie jestem pewna czy tak do końca odpowiada mi taki stan. Wciąż jest mi niewygodnie. Wciąż uwiera mnie nieokreśloność i pustka. Bo wciąż czegoś mi brakuje.
A raczej kogoś.
A raczej kogoś.
'i od niechcenia mamy te marzenia, gdzie trochę jaśniej robi się i trochę cieplej też.'
piątek, 26 kwietnia 2013
power of the BSK team.
Boli mnie praktycznie każda część ciała. Każdy mięsień w dosadny sposób informuje o zmęczeniu. A w nocy zapewne nawiedzą mnie koszmary z butami i męskimi spodniami w roli głównej. Jednak nie narzekam, bo daliśmy radę. Oczywiście bez strat w paznokciach. Uniform wybrany w ekspresowym tempie. A jutro otwieramy.
W końcu.
W końcu.
niedziela, 21 kwietnia 2013
'już dziś wyruszaj ze mną tam, zobaczysz jak przywita pięknie nas warszawski dzień.'
W ciągu ostatnich dwóch tygodni byłam w stolicy więcej razy niż w ciągu całego mojego życia. I pomimo irytująco przeogromnej liczby ludzi wypływających z każdej strony, stwierdzam, że da się ją lubić. Bo niewielkie jest prawdopodobieństwo bycia częścią ekipy, której poziom nienormalności znacznie przewyższa wszelkie normy, a zagęszczenie zakręconych ludzi jest niebezpiecznie wysokie. Jednak nam się udało. Kebab z koksem i fotograficzna sesja w pubie. Powywracane łóżka, uszkodzona lampka i bitwy na poduszki. Ludzkie kanapki w przeróżnych konfiguracjach i akcja pt. 'ruchanie'. Nocne bieganie w skarpetkach po luksusowym hotelu i niespodziewanie rozdarte w kroku spodnie kolegi. 'Ce gagica bomba dibi dali domba' na Marszałkowskiej i długie C w monopolowym. A na koniec chwila drzemki po 7 rano. Taka Warszawa pijana z rana.
Tylko aż strach pomyśleć co będzie się działo, gdy po powrocie rozpoczniemy pracę.
Tylko aż strach pomyśleć co będzie się działo, gdy po powrocie rozpoczniemy pracę.
'zza szyby oglądam betonu stolicę.'
środa, 17 kwietnia 2013
'nie wiesz co myśleć i nie wiesz co robić. i nie jest Ci dobrze, i nie jest Ci źle.'
Miało się dziać i działo się. Szybko i niekoniecznie w spodziewanym kierunku. W końcu ulica Marszałkowska do czegoś zobowiązuje. Ale to nie do końca tak, że żałuję. Bardziej jest mi przykro i jestem rozbita całą sytuacją. Nie wiem co myśleć mimo, że wszystko wydaje się być przejrzyste i klarowne. I zdanie, które totalnie mnie rozwaliło, 'ale wczoraj głupio zrobiliśmy'.
Bo znowu wpakowałam się w dziwne coś o kształcie cholernego trójkąta.
Bo znowu wpakowałam się w dziwne coś o kształcie cholernego trójkąta.
niedziela, 14 kwietnia 2013
'w ramach okien, witryn wielkich sklepów słońce, zegar, centrum gdzieś pośrodku miasta.'
Zmęczenie wkrada się w każdy dzień, jednocześnie przeplatając się z ekscytacją. Otwartość płynąca od każdej osoby. I imienne rymowanki o podtekście seksualnym. Wówczas nawet deszczowa stolica nie jest taka straszna. Kolejny etap integracji, czyli ciąg dalszy podboju Warszawy, tym razem uwzględniając nocleg na Marszałkowskiej. Oj, będzie się działo :)
A tymczasem muszę jakoś się spakować :P
A tymczasem muszę jakoś się spakować :P
wtorek, 9 kwietnia 2013
'krok za krokiem niesie Cię pozytywna myśl, że nie jest źle.'
Ludzie jednak potrafią dać pozytywnego kopa. Wystarczył pierwszy dzień szkolenia, ba pierwsza poranna podróż do stolicy, by przekonać mnie, że to fenomenalna ekipa, a praca w takim składzie będzie na pewno świetną przygodą. Już ich uwielbiam. Wszystkich razem i każdego osobno. A kolejne dni wspólnie spędzone na podboju warszawskich galerii będą co najmniej ciekawe. I pomimo zmęczenia, nie mogę doczekać się następnych akcji.
I pierwszej wypłaty :P
I pierwszej wypłaty :P
niedziela, 7 kwietnia 2013
'każdej wiosny znikają obietnice w lakierze, jak znikają z gałęzi karmniki z nakrętek po tanich perfumach.'
Nie przypuszczałam, że cisza może być tak kojąca. Co prawda czasami lekko drapie, jednak ostatecznie okazuje się, że nie jest taka zła. Tworzy specyficzną warstwę izolacyjną, która na swój sposób zapobiega wplątywaniu się w dziwne sytuacje. I pomimo dotychczasowych zaprzeczeń, chyba właśnie tego mi brakowało. Spokoju. Tak bez większych odchyleń i zawirowań. Wypchanego po brzegi czasu. I punktu zaczepienia, przy którym mogłabym zatrzymać na chwilę myśli.
Bo wystarczy mi takie zwyczajne 'dobrze'.
Bo wystarczy mi takie zwyczajne 'dobrze'.
'lepiej milczeć niż spaść.'
piątek, 29 marca 2013
'a w chmurach biega goniec z nowiną, że do tej pory źle było. zmiany są jednak możliwe, twierdząco echo dudniło.'
Czasami wystarczy jedna pozytywna zmiana, by podgrzać nadzieją serce. Początek czegoś nowego. Niby nic wielkiego a jednak wystarczy, by świat przestał być szary i ponury. Nawet ze śniegiem w tle i milionem spraw do załatwienia. Bo w końcu coś zaczyna zmieniać się.
Bo jest całkiem dobrze.
Bo jest całkiem dobrze.
'myślę sobie, że ta zima musi kiedyś minąć. zazieleni się, urośnie kilka drzew.'
niedziela, 17 marca 2013
'nauczyłam się barwnie żyć, głośno kląć, szampana pić.'
Okazuje się, że odpowiednio gruba powłoka skórna i znajdująca się pod nią warstwa izolacyjna mogą być atutem. To właśnie dzięki nim nauczyłam się przyjmować ciosy z uśmiechem. Wyćwiczone mięśnie twarzy już samoistnie przyjmują pożądany kształt. Do perfekcji opanowałam udawanie, że nic mnie nie rusza. A język będący narzędziem bezczelności i sarkazmu tylko utwierdza innych w tym przekonaniu.
Bo tak jest łatwiej.
Bo tak jest łatwiej.
środa, 6 marca 2013
'drapię strupy myśli.'
Jest tak wiele wspomnień. Wiele smaków i zapachów. Wiele obrazów i wiele piosenek. Czasami to tylko niewiele strzępek minionego czasu. A czasami to zbyt wiele, by móc przejść obojętnie. Paradoks przeszłości zachłannie pochłaniający teraźniejszość.
Bo wciąż pamiętam. A tęsknota wciąż boli.
Bo wciąż pamiętam. A tęsknota wciąż boli.
'na co dzień i od święta próbuję żal w uśmiechu kryć. tęsknię.'
niedziela, 3 marca 2013
'jak najbardziej nie w porę uwierać mnie zaczął mundur skóry, jak kożuch w szklance.'
Ciągle trwamy w jakimś bezsensownym zawieszeniu. Czasami jest to nawet dobre. Bez trudnych pytań, deklaracji i zobowiązań. Miło, lekko i przyjemnie. Jednak w perspektywie dłuższego czasu staje się to zbyt męczące. Bo każdy czasami odczuwa potrzebę chociażby odrobiny stabilności i pewności. Bezpieczeństwa owijającego myśli. I dłoni, którą można złapać i potrzymać przez chwilę podczas burzy. A gdy jej nie ma, wtedy wariujemy.
Bo chyba zaczynam wariować. Lekko.
Bo chyba zaczynam wariować. Lekko.
'ten stan wciąż każe czekać i czekać na znak. i nie narzekać, że ta planeta niefajny ma kształt.'
sobota, 23 lutego 2013
'handel obwoźny sercem po przystępnej cenie.'
Niepewne serce niezdarnie zbiera kolejne opcje. Tworzy nowe wymiary, by każda miała własne miejsce. Naprzemiennie wita i żegna. Czasami wymienia. Nigdy jednak nie porzuca wszystkich równocześnie. Za bardzo boi się ciszy. I samotności. Paskudnie egoistyczne serce. Rani i samo jest ranione. Nierównomiernym biciem rozpoczyna i kończy każdy dzień. A w trakcie jego trwania masochistycznie nurkuje w głębokim strumieniu kofeiny.
Taki niekoniecznie rozsądny sposób na przetrwanie.
Taki niekoniecznie rozsądny sposób na przetrwanie.
'chciałabym wyjąć serce spod żeber i połknąć z nim cały mój lęk.'
środa, 20 lutego 2013
'it's a bad obsession. and you're always messin' my mind.'
Niecały miesiąc i to już drugie spotkanie. Jednak jeszcze jesteś w stanie mnie zaskoczyć. Bo gdy chcesz, to potrafisz w godzinę przyjechać do mnie żeby pójść do kina. A czas przy Tobie ma zupełnie inny wymiar. I okazuje się, że nie potrafię przestać lubić Ciebie, Twojego zapachu i naszych długich rozmów. Będąc blisko nie potrafię przestać czuć tego przyjemnego łaskotania. A Ty czasami bywasz nawet całkiem miły. Bo podobno mam bardzo seksowny brzuch. Kolejna rzecz, która kręci Cię poza moimi paznokciami. Tylko na koniec pozostaje kilka wątpliwości. Czyżby to wszystko było faktycznie kwestią Twoich chęci? Chęci, które nagle pojawiły się?
A dodatkowo stajesz się moim prywatnym bohaterem. Słodko.
- czy ona jest Twoją dziewczyną?
- nie.. TAK!
- w takim razie gratuluję i zazdroszczę. bardzo ładnie uśmiecha się, tak całą twarzą. pięknie.
A dodatkowo stajesz się moim prywatnym bohaterem. Słodko.
- czy ona jest Twoją dziewczyną?
- nie.. TAK!
- w takim razie gratuluję i zazdroszczę. bardzo ładnie uśmiecha się, tak całą twarzą. pięknie.
'I can't run away from you. I just run back to you.'
środa, 13 lutego 2013
'nie miłością lecz szaleństwem jest to, co wokół mnie.'
Ostatnie kilka dni miało barwę intensywnego Poznania. Znowu. W towarzystwie nie tylko Kanady, ale także jego dość oryginalnego współlokatora. Podbój Starego Browaru i Malty. Podróż przez getto i 'lewitan'. Poszukiwanie odpowiednio miękkiego kocyka połączone z nawiązaniem więzi z prawie adoptowanym królikiem. 'Kipanie' z kranu i pieczenie muffinków. Anglojęzyczne konwersacje w tramwaju. A na koniec 'oko w nos'. Ogólnie całkiem pozytywnie. Bo chyba zaczynam lubić to miasto.
Dlatego tym bardziej nie potrafię zrozumieć dziwnej pustki w sercu.
Dlatego tym bardziej nie potrafię zrozumieć dziwnej pustki w sercu.
sobota, 26 stycznia 2013
'I'll never forget you.'
Mam dziwną pamięć do dat związanych z przeróżnymi wydarzeniami. I tak poznając go dokładnie rok temu nie spodziewałam się, że na zawsze zmieni moje życie. Ba, nie przypuszczałam, że jeszcze kiedykolwiek spotkam go, a co dopiero, że zakocham się w nim. Dlatego nie potrafię żałować żadnej chwili spędzonej z nim. Ot, taki mały sentyment. Bo wciąż pewne piosenki przywołują wspomnienia. A po co to piszę? Nie wiem. Chyba już na zawsze pozostawił po sobie ślad. W pamięci i sercu.
Oprócz kilku blizn na nadgarstku.
Oprócz kilku blizn na nadgarstku.
'byłam z kimś jakiś czas, nieważne już.'
czwartek, 24 stycznia 2013
'something always brings me back to you. it never takes too long, no matter what I say or do.'
Dziwnie jest żałować zachowania, z którego powinnam być dumna. Dziwnie jest odmawiać, gdy każda komórka ciała namawia do działania. A kilkanaście godzin przypomniało mi jaki jesteś przystojny i jak brakowało mi letnich dni i wieczornych rozmów w Twoim aucie. Lekkie zdezorientowanie ogarnęło moje myśli. Powróciło kilka uczuć, które wydawało mi się, że całkiem skutecznie niedawno udało mi się zamknąć w małym pudełku. A Ty przypomniałeś sobie, że cały czas śmieję się, mam kobiece dłonie i fajne paznokcie. Jednak to za mało. A samo zwariowane bicie serca nie wystarczy.
Bo nie satysfakcjonuje mnie wizja spotkań raz na pół roku. Ale to już wiesz.
Bo nie satysfakcjonuje mnie wizja spotkań raz na pół roku. Ale to już wiesz.
'a tak, że nie chodzi nam o nic. no może tylko o ciepłe strumienie powietrza przekazywane z ust do ust.'
poniedziałek, 21 stycznia 2013
'nasze spotkanie grozi wylewem mrówek, wypadnięciem ptaków z klucza.'
To miały być kolejne słowa beztrosko rzucone na wiatr. Kolejna niespełniona obietnica, o której miałeś szybko zapomnieć. Zignorować, jak wszystko, co jest związane ze mną. Bo przecież do tej pory tak dobrze Ci to wychodziło. A tymczasem zupełnie niespodziewanie przypominasz się. I podczas gdy mi zaczyna brakować wymówek, Ty nie odpuszczasz. Cóż za ironia losu. Nie przypuszczałam, że zamiana ról może być tak.. niewygodna. I kłopotliwa.
Bo gdy w końcu przestałam czekać, Ty zmieniłeś zdanie.
Bo gdy w końcu przestałam czekać, Ty zmieniłeś zdanie.
'może spotkamy się pośrodku zimy i włosy srebrem nam posypie śnieg.'
poniedziałek, 14 stycznia 2013
'ze szczegółów rozbierał ją.'
Myśl o Tobie lekko podgrzewa południowo-zachodni kawałek mojego serca. Następnie unosi kąciki ust w kształt niewinnego uśmiechu. Jest coś fascynującego w sposobie w jaki patrzysz na mnie. I ten niezwykle kojący spokój. Brakowało mi go. Nie muszę już szukać dramatów wypełniających czas. Bo z Tobą wszystko jest takie proste i przejrzyste.
I tęsknię, ale to już wiesz.
I tęsknię, ale to już wiesz.
'będziemy się poznawać ustami i palcami.'
piątek, 11 stycznia 2013
'sex is always the answer. it's never a question.'
Do tej pory wydawało mi się, że defekty mojego wyglądu nadrabiałam charakterem. Otwartością, entuzjazmem i podkręconą pewnością siebie. I że to właśnie to było ewentualnym magnesem na facetów. Nie żeby mi to przeszkadzało. Bo przecież miło jest być docenianym ze względu na osobowość, a nie przez powierzchowny pryzmat wyglądu. Czy można być bardziej naiwnym? Okazuje się, że znacznie przeceniłam męski gatunek. Bo tak czy siak większość z nich chce mnie tylko przelecieć.
Uroczo.
Uroczo.
'you know there's a dirty word. it's just a thought that never crosses my mind.''
środa, 9 stycznia 2013
'ach, jaki to był celny strzał. tych kilka słów, tak prosto w twarz.'
Chwila niepoczytalności i spod palców wypłynęło pytanie, które nie dawało mi spokoju od kilku miesięcy. I w końcu poznałam prawdę. Zasadniczo nie dowiedziałam się niczego nowego. Bo to wszystko od dawna wisiało w powietrzu. Jednak pierwszy raz padły tak konkretne słowa. Szkoda tylko, że zabolały bardziej niż myślałam. Ale i tak powinnam Ci podziękować. Bo wiele mi ułatwiłeś. I mimo wszystko staram się niczego nie żałować. Staram się.
A póki co, nie chcę Cię widzieć. Zniknij, proszę.
A póki co, nie chcę Cię widzieć. Zniknij, proszę.
wtorek, 8 stycznia 2013
'chodź i powiedz mi słowa słodkie jak delicje, o których wiemy tylko my.'
Odkąd pamiętam moje relacje z facetami oparte były na aluzjach i sugestiach. Milion słów dookoła budowało niejednoznaczny przekaz. Nic wprost ani bezpośrednio. 'Bo mówisz w swoim kobiecym języku, pełnym szyfrów, podtekstów i innych pułapek i niezgodności.' Stworzyłam swój własny słownik z najbardziej wyszukanymi zamiennikami. Nie chcę spać sama = chodź spać ze mną = chcę spać z Tobą. A wszystko po to, by przypadkiem nie obnażyć własnych pragnień, tych najgłębiej skrywanych. Natomiast Ty uczysz mnie mówienia wprost. Bezpośredniego i jednoznacznego wyrażania uczuć i chęci. A ja staram się.
red lips: więc czego chcesz?
Kanada: chcę Cię obok.
red lips: hm.. póki co nasze chęci pokrywają się :P
Kanada: jaki fajny sposób powiedzenia 'ja Ciebie też' :D
red lips: więc czego chcesz?
Kanada: chcę Cię obok.
red lips: hm.. póki co nasze chęci pokrywają się :P
Kanada: jaki fajny sposób powiedzenia 'ja Ciebie też' :D
sobota, 5 stycznia 2013
'ogień w głowie mam, w sercu siwy dym.'
Zupełnie nie wiem co się dzieje. Nie potrafię odnaleźć punktu zaczepienia ani słów wyjaśniających wirowanie moich myśli. Kilka nowych odczuć drapie serce. Ciało przykrył niespodziewany płaszcz tęsknoty. A w nocy zabrakło ciepłych ramion.
Bo za późno zaczyna mi zależeć.
Bo za późno zaczyna mi zależeć.
'a w Twoich myślach dziś krzyk.'
czwartek, 3 stycznia 2013
'ani słowa o miłości i o tego typu sprawach w kołysankach dla dorosłych.'
Czułam bicie jego serca. Oddech ogrzewający szyję. I objęcia ramion maksymalnie przesiąknięte czułością. A serce poruszały słowa 'tak długo czekałem na Ciebie. cieszę się, że przyjechałaś.' I kilkakrotnie powtarzana propozycja zamieszkania razem. Tak bardzo chciałam poczuć coś więcej niż sympatia. Chciałam chcieć tak, jak on chciał. Jednak nie potrafię.
Więc skąd tęsknota i chęć powrotu kilka minut po opuszczeniu tego miasta?
Więc skąd tęsknota i chęć powrotu kilka minut po opuszczeniu tego miasta?
'i budzę się, to tylko sen. to tylko ten Poznań.'
Subskrybuj:
Posty (Atom)
Archiwum bloga
-
►
2014
(24)
- ► października (1)
-
▼
2013
(76)
-
►
października
(7)
- 'bo prawdą jest, za parę chwil może ktoś ukraść mn...
- 'wierna i niewierna już innych rąk dotyk zna.'
- 'but all of that was ripped apart when you refused...
- 'rozmowa z Tobą jak brodzenie w śniegu, niewydepta...
- 'but I don't wanna wait today for something that m...
- 'heart skipped a beat and when I caught it you wer...
- 'powinnam milczeć, bo kopię sobie głębszy dołek. c...
-
►
września
(9)
- 'blizny, alkohol i tatuaże. takie jest całe nasze ...
- 'staram się z całych sił lekceważyć niedosyt. tu m...
- 'and suddenly it's hard to breathe.'
- 'wszystko ucieka gdzieś, wszystko krąży gdzieś i z...
- 'serce za głupie jest, nie słucham już jego rad, o...
- 'can't get close enough to you, cause you're just ...
- 'bez pozwolenia wydrążyłeś w mojej duszy dół, auto...
- 'stoję w bolesnym szpagacie pomiędzy 'zostaję' a z...
- 'wkrótce po starcie spadła na ziemię rakieta z moj...
-
►
lipca
(7)
- 'I can't get these memories out of my mind. and so...
- 'mam fabrycznie ustawiony chaos. mam fabrycznie us...
- 'i tylko nie wiem czy mi starczy sił. bo serce mam...
- 'how would you cope it the world decided to make y...
- 'how would you deal if the indecisions eating away...
- 'did I make it that easy to walk right in and out ...
- 'embrion zmulony pod kołdrą jak czekoladowy Willy ...
-
►
czerwca
(7)
- 'tak się cieszę, że Cię mam.'
- 'wiem, że jestem banalna, uparta, niemoralna. bawi...
- 'nie chciałabym być niegrzeczna, przecież to tylko...
- 'help, I have done it again. I have been here many...
- 'zmiany są jednak możliwe, twierdząco echo dudniło.'
- 'I'll be in despair, cause I know I've got to say....
- 'i mówisz, że masz dosyć, więc chcesz być tu obok ...
-
►
maja
(8)
- 'jest dobrze, jest dobrze, jest.'
- 'I've tried to analyse this attraction. I know, I ...
- 'przeprowadźmy mały sprawdzian wytrzymałości duszy...
- 'how I wish you were here.'
- 'teraz on zachowuje się jak gówniarz. zachowuje si...
- 'z kalendarza się doby sypią.'
- 'a ja się waham na brzegu centymetrów.'
- 'to samo miejsce, inny chłopak.'
-
►
kwietnia
(8)
- 'they say we never landed on the moon.'
- 'ta etykieta to gruby nietakt, jak cały ten świat.'
- power of the BSK team.
- 'już dziś wyruszaj ze mną tam, zobaczysz jak przyw...
- 'nie wiesz co myśleć i nie wiesz co robić. i nie j...
- 'w ramach okien, witryn wielkich sklepów słońce, z...
- 'krok za krokiem niesie Cię pozytywna myśl, że nie...
- 'każdej wiosny znikają obietnice w lakierze, jak z...
-
►
stycznia
(9)
- 'I'll never forget you.'
- 'something always brings me back to you. it never ...
- 'nasze spotkanie grozi wylewem mrówek, wypadnięcie...
- 'ze szczegółów rozbierał ją.'
- 'sex is always the answer. it's never a question.'
- 'ach, jaki to był celny strzał. tych kilka słów, t...
- 'chodź i powiedz mi słowa słodkie jak delicje, o k...
- 'ogień w głowie mam, w sercu siwy dym.'
- 'ani słowa o miłości i o tego typu sprawach w koły...
-
►
października
(7)