poniedziałek, 29 października 2012

'jeszcze nie Twoja, nie Jego już. zawieszona czekam tu.'

Boję się odciąć od tej całej historii z Instruktorem. Boję się zrobić decydujący krok, po którym nie będzie już możliwości powrotu. Boję się pojechać na weekend do Kanady. I jeszcze niedzielna kawa z R. Bo chyba wciąż gdzieś w głębi tli się mały płomień nadziei. I zupełnie paradoksalne złudzenie, że jeszcze będziesz mnie naprawdę chciał. A brak czasu nie jest tylko wymówką zamydlającą mi oczy. Dlatego wciąż stoję pośrodku, marnując kolejne szanse. I sama już nie wiem czy nie potrafię, czy bardziej nie chcę podążać drogą ku stabilizacji.
Bo znowu nagryzam wersy, by za chwilę uciec.
'w głowie mi siedzisz wciąż. o Tobie myślę dzień i noc, czy tego chcę czy nie.'

sobota, 27 października 2012

'za wcześnie przyszedł świt. niedospane sny.'

Śnieg za oknem i mieszanka uczuć w sercu. Bo wydawało mi się, że już przyswoiłam myśl o powrocie na stałe. Jednak jest inaczej. Jest mi tak strasznie dziwnie i nieswojo. Do tej pory funkcjonowałam w zawieszeniu. A wszystko działo się obok mnie. Wakacje spędzone tam i wrześniowy powrót tu. Tak jakby cała równowaga została zachwiana. Zaburzona harmonia dni i pór roku. Jest inaczej. I ten śnieg. Niespodziewany znak uświadamiający mi, że pomimo mojej dezorientacji wszystko wciąż idzie naprzód. Świat nie zawalił się. 
A mi wciąż jest żal.
'przez noc zasypie śnieg nasz park (...) nie ma mnie tu.' 

wtorek, 23 października 2012

'jak wiele bzdur musisz popełnić, aby cokolwiek zrozumieć?'

Dziś bez zbędnego pieprzenia głupot. Bez tęsknoty i pustki siedzącej w sercu. Bez marudzenia i narzekania. A w zamian kwejkowe mądrości.


sobota, 20 października 2012

'lecz zamiast szukać wyjścia, my wolimy błądzić.'

Pogubiłam się. A może właśnie zaczęłam odnajdywać się? Może właśnie schodzę na ziemię, zrzucam klapki z oczu i widzę jak sytuacja naprawdę wygląda. Bo chodząc dookoła zgubiłam właściwy sens. Zastąpiłam go własną fantazją. Ale już wracam na odpowiednią drogę. I nawet porzucam pragnienie powrotu. A raczej jego realizację. Bo czas zająć się tym, co dzieje się tu i teraz. 
Czas dorosnąć.
'tylko teraz i tu. nie we wspomnieniach. i nie w marzeniach. żyć możesz tylko teraz i tu.'

piątek, 19 października 2012

'chodź, pokażę Ci garaże. garaże pełne marzeń.'

Ostatnio zachowuję się nieco irracjonalnie. Bardziej niż zwykle. Ale nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby moja lekka psychoza nie objawiała się dość bezczelnym obserwowaniem poruszających się tudzież stojących w miejscu samochodów. O tak, jeszcze nie posiadam stosownego dokumentu a już od kilku dni wypatruję na ulicach wymarzonego auta. I zakochuję się w pastelowożółtej pandzie idealnie komponującej się z kolorem moich paznokci. A w międzyczasie serce ogrzewa widok mijających mnie elek, który jednocześnie maluje na twarzy uśmiech tęsknoty. 
Słodko-kwaśny sentyment.


środa, 17 października 2012

'I don't wanna be no man's woman. it don't make me happy.'

Chyba zaczynam mieć dość odbijania się od ścian. Skakania między wierszami. Nagryzania wersów i szybkiej ewakuacji. Do tej pory uciekałam, gdy zaczynało robić się poważnie. Zupełnie tak, jak Ty teraz. Strach przed wielkimi słowami nazwałam alergią na związki. Konieczność określenia uwierała za bardzo. Bo tak wygodnie było stać pośrodku. Bez żadnych deklaracji i zobowiązań. Przyjemna powierzchowność. Jednak czasami męczy mnie ta cała zabawa. I coraz częściej wyłapuję dziwną potrzebę czegoś bardziej stabilnego. Istnienia w pełnym wymiarze godzin.
Albo może to tylko efekt uboczny kumulacji zaręczyn i ślubów wśród znajomych.
'gdybyś miał, a nie miewał czas i chęć i gest - byłabym na wyłączność, a nie ogólnie dostępna.'

poniedziałek, 15 października 2012

'bez żadnych niedopowiedzeń. i żadnych intymności.'

Jeszcze na chwilę. Bo nie lubię kiedy przyznajesz mi rację. Zwłaszcza, gdy zgadzasz się, że 'na odległość nie ma sensu rozbudzać'. I nawet, gdy jest to zdanie całkowicie wyrwane z kontekstu. Bo sens wwierca się w umysł. A Ty znowu wymknąłeś się w ciszę. 
Jednak już przyzwyczaiłam się do takiego stanu rzeczy.
'popiół i cement. mentalny niż.'

sobota, 13 października 2012

'i choć tyle tu miejsc i taki w nich zgiełk, w tym mieście tak bez Ciebie pusto jest.'

Uwielbiam to miasto. Jednak pobyt tam przypomina jak bardzo brakuje mi Ciebie. I jak tęsknię za wszystkimi spędzonymi tam chwilami. Znajome miejsca, parki, fontanny i huśtawki. Znajome jednak nie takie same. Bo chwilowe. Bo już nie moje. Bo już bez Ciebie. I nawet babski wieczór przywołuje wspomnienie chwil spędzonych z Tobą. Nocne spacery po mieście i klubach. A piwo względnie lubię pić tylko z Tobą.
'na żadnej z map nie znajdę wiem, naszych miejsc i wspólnych chwil.'

piątek, 12 października 2012

'w obcych autach sny księgowych dzieją się.'

Ostatnio mam wrażenie, że w elkach panuje dziwnie erotyczna atmosfera. W powietrzu bez problemu można wyłapywać aluzje i dwuznaczności. W dodatku Instruktorzy okazują się być idealnymi towarzyszami do wszelkich konwersacji. A tajemnica elki rozwiązuje język. Być może właśnie dlatego tak dobrze czuję się w nich. I co dziwne, już mi ich brakuje. Elek i instruktorów. 
A tymczasem mogę zająć się poszukiwaniem mojego wymarzonego małego, miętowego autka.

 
A jeżeli chodzi o zdjęcie, to zwyczajnie nie mogłam się powstrzymać :)

poniedziałek, 8 października 2012

'postać rzeczy i obrót spraw przykrywa kurz ubocznych skutków chcenia.'

Zazwyczaj nie wdaję się w dyskusje na temat wiary. Bo jest to indywidualna sprawa każdej osoby, a innym nic do tego. I ja mam swoją wiarę, z którą nie obnoszę się dookoła. Chodzę co niedzielę do kościoła, ale to wcale nie znaczy, że zgadzam się ze wszystkimi ideologiami głoszonymi przez księży. A aktualnie jestem wręcz zbulwersowana postawą jednego z nich. Bo kto dał im prawo do osądzania innych ludzi? Mimo, że nie żałuję mam świadomość swojego grzechu i nie potrzebuję bezczelnego oceniania. Bo ich zadaniem jest jedynie wskazywanie 'właściwej' drogi. I tym oto sposobem stałam się największą grzesznicą stąpającą po ziemi, żeby nie powiedzieć dosadniej - puszczalską dziwką. I te rozbrajające pytania: ile razy zgrzeszyłaś? ile masz lat? czy chodzisz co niedzielę do kościoła? do spowiedzi? ale właściwie dlaczego to zrobiłaś? A moje ulubione: co zamierzasz teraz z tym zrobić? weźmiecie ślub? Oczywiście! Tylko jest mały problem, prawdopodobnie już nigdy nie spotkamy się. I jeszcze wiele bardzo cennych komentarzy w stylu, że skoro ten chłopak wie, że jestem taka łatwa to nie będzie chciał niczego więcej, tym bardziej ślubu. A w ogóle gdyby mnie kochał to nie namawiałby mnie do tak wielkiego grzechu i teraz muszę żyć z tym piętnem. I nie wiem czy mam się śmiać, czy płakać. 
A teraz nie dziwię się dlaczego ludzie coraz częściej unikają kościoła, a raczej księży.

piątek, 5 października 2012

'tęsknota we mnie siedzi jak drucik z miedzi.'

Wciąż tęsknię. Serce wyrywa się, a myśli nieudolnie szukają rozwiązania. Bo wciąż brakuje mi wszystkiego. Nie tylko spotkań i rozmów z nim, ale wszystkiego, co było związane z tamtym czasem i miejscem. Brakuje mi magii wieczornych ulic i dzikich wygłupów na karaoke. Ludzi malujących uśmiech na twarzy. Ciasnego akademikowego gwaru. I nawet zwykłych codziennych czynności. Nawyków, na których przyłapuję się teraz będąc przejazdem, kiedy chcę odruchowo wziąć mleko ze sklepowej lodówki. Brakuje mi tego, co składało się na wszystkie dni z ostatnich pięciu lat. I niezachwianej pewności, że jestem we właściwym miejscu.
Bo wciąż mam nadzieję na powrót.

środa, 3 października 2012

'kilka uścisków, kilka snów.'

Każda z nas marzy o niezapomnianym romansie. Nie tylko pełnym pożądania i namiętności, ale także subtelności i czułości. Czegoś więcej niż kilka przypadkowych pocałunków. Czegoś więcej niż szybki numerek w lesie czy na tylnym siedzeniu samochodu. Może nie od razu wielkiego łoża z baldachimem, tysiąca świec czy innych romantycznych pierdół. Wystarczy odrobina szczerego zaangażowania i.. właściwa osoba. Poczucie chociażby chwilowej wyjątkowości. I bezpieczeństwa.
Ahh, tylko tyle.

wtorek, 2 października 2012

'jak trudno jest odejść i nie skusić się.'

Czasami przeraża mnie moje zachowanie. I już nie wiem czy wynika ono z potrzeby poczucia czegoś wyjątkowego, czy bardziej zagłuszenia aktualnych uczuć i myśli. A chęci zacierają granicę pomiędzy tym, co właściwe, a co nie. Bo świat tak niebezpiecznie kusi. A męskie bluzy są niezwykle przyjemne. Dlatego tak łatwo jest wpaść w wir ulotnych przyjemności na chwilę zagłuszających myśli, po której rzeczywistość brutalnie sprowadza na ziemię.
A powstrzymuje mnie tylko kolejne wspomnienie o nim.