Niepewne serce niezdarnie zbiera kolejne opcje. Tworzy nowe wymiary, by każda miała własne miejsce. Naprzemiennie wita i żegna. Czasami wymienia. Nigdy jednak nie porzuca wszystkich równocześnie. Za bardzo boi się ciszy. I samotności. Paskudnie egoistyczne serce. Rani i samo jest ranione. Nierównomiernym biciem rozpoczyna i kończy każdy dzień. A w trakcie jego trwania masochistycznie nurkuje w głębokim strumieniu kofeiny.
Taki niekoniecznie rozsądny sposób na przetrwanie.
'chciałabym wyjąć serce spod żeber i połknąć z nim cały mój lęk.'