poniedziałek, 26 sierpnia 2013

'fantom fajnych komunikacji. iluzja, Ty i ja.'

'- Kobiety mają obsesje. Zagłębiają się we wszystko, co robią. 
 - Wolę się zagłębiać niż przed czymś uciekać.
 - My wolimy zawieszenie, testowanie wód. A kobiety uważają, że wszystko albo nic.'
Men in trees.

niedziela, 18 sierpnia 2013

'tak mi się bez Ciebie nudzi. tak mi się nic nie podoba.'

I znowu zbyt wiele myśli zabiera powietrze pozostawiając uczucie duszenia się. Znowu cisza gryzie od środka a bezsilność zaciska pięści pozostawiając ślady po paznokciach. Znowu niedosyt niezgrabnie tańczy na ustach wychylając się w przeciwną stronę. I znowu chcę tak wiele zrobić a znowu nie mogę.
Bo znowu nie jest tak, jak być powinno.
'cholerna niepewność kiedy znowu wreszcie staniesz w drzwiach. i to czy zobaczę Cię na pewno.'

czwartek, 15 sierpnia 2013

'dawkujesz mi siebie jak lek na przetrwanie rozłąki i westchnień. już nie mam Cię prawie, bo giniesz a chciałabym Cię więcej i więcej.'

Historie jednak lubią się powtarzać. Trzy intensywne tygodnie i nagłe wycofanie. A tuż za nim znajomy niedosyt i smak rozczarowania. I nieprzyjemnie uwierająca świadomość bycia w tym samym miejscu, co półtora roku temu. Oprócz kilku blizn. Wiem, że sama nie jestem bez winy, jednak do tanga trzeba dwojga. Nie pamiętam kto rozpoczął tą całą zabawę. I nie wiem kto kogo bardziej nakręca, ale wiem, że wyciągając dłoń za każdym razem obrywam ja. A im bardziej chcę, tym bardziej on się wycofuje.
Dlatego przestaję.
'how can I ever satisfy you?'

niedziela, 4 sierpnia 2013

'całkowite zaćmienie albo nie wiadomo co.'

Milion myśli przepycha się jedna przez drugą, by poprzez palce wystukać monolog rozdarcia przeplatającego się pomiędzy złością a żalem. Jednak wszystkie ostatecznie sprowadzają się do jednego zdania. To jest facet, tego nie zrozumiesz. I tylko ono idealnie opisuje moje ostatnie dni. Dni, w które dość drastycznie wciągnęłam moją Iluvię. I tym sposobem słynne schody zostały zaliczone, PHHF powiedzmy, że także, piwo wylane, a wyborowo różowe okulary zdobyte. Dlatego Kochana, mam nadzieję, że mimo wszystko nie było aż tak źle :) 
Dziękuję i czekam na powtórkę :*