Pokazywanie postów oznaczonych etykietą it's a culmination of a story.. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą it's a culmination of a story.. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 21 maja 2015

'and your heart is a stone buried underneath your pretty clothes.'

Nigdy nie chciałam być kimś, kto rani. Kimś, kto wykańcza psychicznie. Ani kimś, o kim chce się zapomnieć. To zazwyczaj mnie raniono. To ja nie wytrzymywałam psychicznie. I to ja musiałam zapominać. Dlatego czasami mam wrażenie, że już dawno temu moje serce popękało na milion kawałków, które nonszalancko rozdaję podróżując przez życie. A każdy kawałek to inna znajomość pozostawiająca uwierający sentyment na swoim miejscu. Kawałek, o którym się nie zapomina, nieważne który to już, lecz wraca do niego w najmniej odpowiednich chwilach.
Bo dopiero teraz zrozumiałam jak bardzo brakuje mi niektórych osób.

wtorek, 4 listopada 2014

'do you know who you are? do you know what's happened to you? do you want to live this way?"

Czy też tak macie, że zastanawiacie się do czego to wszystko zmierza? Jak się znaleźliście w aktualnej sytuacji? I co z tego będzie? W kwestiach zarówno konkretnych jak i mniej. Bo ja tak. Zwłaszcza, gdy widzę szczęśliwych znajomych, którym niemal idealnie układa się życie. Szczęśliwych bez udziału mojej osoby. I nie jest to objaw mojego narcyzmu lecz lekka przykrość. Bo to zadziwiające jak łatwo mogą się rozejść ludzkie drogi. I jak szybko można stać się obojętnym.
A obojętność nie jest przyjemna.

czwartek, 30 października 2014

'co dzień ta sama zabawa się zaczyna. chcesz rozbić taflę szkła, a ona się ugina.'

Niby nie dzieje się nic nadzwyczajnego, a jednak brakuje mi czasu żeby tu zajrzeć. Wariacje, niekoniecznie pozytywne, w pracy, kolejne kursy maturalne i korepetycje. Lekkie znudzenie monotonią i coraz większa potrzeba zmian. Może uda się nam wyjechać na weekend w góry, tak żeby chociaż chwilę odetchnąć. A największą z dotychczasowych zmian jest póki co moje nowe autko. Uparłam się na peugeota, w końcu znalazłam i mam.

sobota, 23 sierpnia 2014

'anioł stróż powyciągał sentymenty z szuflady.'

Niesamowite jest to, jak bardzo niektóre piosenki przywierają do wspomnień i związanych z nimi osób. Wystarczy kilka pierwszych nut a w myślach pojawia się osoba, której przypisaliśmy dany kawałek i cała sytuacja do jakiej się odnosi. I nieważne jak dużo czasu upłynęło, tydzień, miesiąc, rok czy trzy lata, to zawsze działa tak samo. I pomimo wielu przykrych chwil, na twarzy pojawia się uśmiech.
Sentymentalnie.

środa, 30 lipca 2014

'tego chciałam, byś zniknął raz na zawsze. właśnie to dostałam.'

Nie spodziewałam się aż tylu szpilek jednocześnie, ale pojawiły się. Trochę zbyt wiele rozczarowań. I jeszcze większa wściekłość, ale tym razem już ostatni raz. Bo najwyższy czas odciąć się od toksycznych znajomości. 
I tu nie chodzi tylko o niego.

poniedziałek, 11 listopada 2013

'but lipstick tatoos don't hurt much enough to kill all those guys.'

Niedawno dotarło do mnie, że w ciągu ostatnich kilku lat przewinęło się przez moje życie naprawdę wielu facetów. Wprowadzając mniejszy bądź większy chaos do moich myśli, a czasami nawet do serca. Wiele z tych znajomości było przelotnych i krótkotrwałych, część nieco dłuższych, a kilka trwa do dzisiaj. Niektórymi dzieliłam się z Wami, a niektóre zwyczajnie przemilczałam. Ale fakt, faktem było ich trochę. Spójrzmy chociażby na kategorie moich wpisów. Być może już zauważyliście, że większości z nich przyporządkowałam konkretną znajomość. A to tylko ostatnie 1,5 roku.
    15 miles to the love shack. - właściciel niezwykle seksownego głosu
    fantom fajnych komunikacji. - Kev
    fuck me like you hate me. - Roman
    good boys just can't hold my attention. - Przyjaciel
    w głowie obok niepewności kilka spojrzeń i kolor jej paznokci. - Instruktor 
    ze szczegół rozbierał ją. - Kanada
    it's a culmination of a story. - przelotne znajomości lub zagęszczenie kilku naraz 

niedziela, 6 października 2013

'powinnam milczeć, bo kopię sobie głębszy dołek. czuję się dziwnie śpiewając do innego niego.'

Mija już trzeci tydzień odkąd Cię nie ma. W pewnym stopniu przyzwyczaiłam się już do Twej nieobecności. Prawdopodobnie dlatego, że zaczęłam doświadczać jej już wtedy, gdy byłeś jeszcze względnie blisko. Ale wciąż zdarzają się chwile, kiedy zwyczajnie brakuje mi Ciebie. Wiesz kiedy? Najbardziej wtedy, gdy spotykam się z innym facetem. Wówczas patrząc na niego nie mogę pozbyć się żalu, że to nie Ty siedzisz obok. Nawet jeśli jest on porządnym facetem. Nawet gdybyś miał doprowadzać mnie do szału. I nawet gdybym miała płakać pół nocy. 
Tak, nawet wtedy wolałabym abyś był to Ty.
'w głowie mi siedzisz wciąż. o Tobie myślę dzień i noc, czy tego chcę czy nie.'

poniedziałek, 30 września 2013

'blizny, alkohol i tatuaże. takie jest całe nasze życie. to wszystko, co mamy.'

Podsumowując okres wakacyjny z dziewczynami doszłyśmy do wniosku, że mimo, iż był to niezwykle intensywny czas, to jednak nic się tak naprawdę nie zmieniło. Czas o smaku prawie codziennych letnich libacji piwnych na słynnych schodach kończących się w pubie o wdzięcznej nazwie Zachęta. Do tej pory nie poznałam tak wielu facetów w ciągu tak krótkiego czasu. Szkoda tylko, że brakuje słów by opisać większość z nich. A gdy myślałam, że już nic nie może mnie zaskoczyć, to okazywało się, że jednak może. Bo każda z naszej czwórki spotykała się z kimś i każdej nie wyszło. 
Taki urok wakacyjnych znajomości.

niedziela, 29 września 2013

'staram się z całych sił lekceważyć niedosyt. tu miłość trzyma się na ślinę, a szczęście o włos.'

Jest swego rodzaju niedosyt wynikający z nieprzekroczenia pewnej granicy. I jednocześnie jest również ulga z tego samego powodu. Bo wciąż krążę niedaleko niej czasami podchodząc zbyt blisko. A masochistyczna chęć sparzenia się za bardzo ciągnie do miejsca, w którym byłam całkiem niedawno. I bardzo podobnie wyglądający początek kolejnej znajomości. Tylko osobnik inny. 
I coraz częściej mam wrażenie, że chyba jestem skazana na taki typ faceta.

wtorek, 10 września 2013

'serce za głupie jest, nie słucham już jego rad, oszukało mnie. znów muszę przez to przejść. wiem dobrze, że za swoje mam.'

Drugi raz chcę tak bardzo, że aż boli. I drugi raz spełnienie tych chęci jest poza moim zasięgiem. Drugi raz wciągnęłam się w wir intensywności, pozostając w nim sama. A łzy już nie przynoszą ulgi i nie zabierają kamieni z płuc, więc żyję niepełnymi oddechami.
'za bardzo chcę żeby mnie chciał, żebyś mnie miał.'
     
Dziewczyno ogarnij się. Ile jeszcze razy musisz dostać po tyłku żeby w końcu czegoś się nauczyć? Wciąż jest Ci mało? Dziwię się, że jeszcze możesz siedzieć. Musisz mieć wyjątkowo odporny tyłek. Bo mimo, że cały czas obrywasz, to jednak wciąż brniesz dalej i dalej.
'jak wiele bzdur musisz popełnić, żeby cokolwiek zrozumieć?'

poniedziałek, 26 sierpnia 2013

'fantom fajnych komunikacji. iluzja, Ty i ja.'

'- Kobiety mają obsesje. Zagłębiają się we wszystko, co robią. 
 - Wolę się zagłębiać niż przed czymś uciekać.
 - My wolimy zawieszenie, testowanie wód. A kobiety uważają, że wszystko albo nic.'
Men in trees.

niedziela, 7 lipca 2013

'how would you deal if the indecisions eating away at the days?'

Czasami potrzeba uwagi staje się zbyt silna. Chęć zaistnienia w czyichś oczach zagłusza rozum. Wówczas każda komórka ciała wyrywając się próbuje zademonstrować swój bunt. A myśli rozsadzają głowę. I w zamian za jej odrobinę jestem w stanie przymknąć oko na niektóre rzeczy. A czasami nawet dwa. Dlatego komplikuję życie sobie i innym. Chociaż głównie sobie. 
Bo jak się później okazuje, innych to w ogóle nie obchodzi.
'nieczytelny dzień, nieczytelna noc, niech trwa gra pozorów.'

piątek, 5 lipca 2013

'did I make it that easy to walk right in and out of my life?'

Zastanawiam się czy wszyscy faceci są takimi dupkami, czy tylko ci, których ja spotykam. Druga opcja świadczy o tym, że magnes w moim tyłku działa na bardzo wysokich obrotach. Co z nimi jest nie tak? Dlaczego tak łatwo i nonszalancko kłamstwami i oszustwami drążą sobie drogę do zdrady dziewczyny lub żony? A najgorsze jest to, że mimo, że nie chcę pakować się w takie chore sytuacje, to burdel w mojej głowie jest coraz większy. Natomiast wiara w męski gatunek zanika każdego dnia coraz bardziej. Podobnie jak chęć zaufania. 
Bo czasami naprawdę nie mam już sił.
'ledwie zjawiasz się tu, a już przy tobie zgraja. oczka lecą w ruch i tanie komplementy.'

środa, 3 lipca 2013

'embrion zmulony pod kołdrą jak czekoladowy Willy Wonka w galaktyce zapętlonych myśli z obgryzionymi paznokciami, z rozdrapaną głową.'

Obdarta ze słów złość chaotycznie kłębiąca się w myślach. Złość mieszająca się ze znajomą goryczą rozczarowania. I już zapomniany napływ gorąca i frustrujące bicie serca. Bo wciąż najbardziej bolą te wiszące w powietrzu, te spodziewane. Bo pomimo wszelkich podpowiedzi rozumu, gdzieś w głębi tliła się malutka iskierka nadziei. Idiotycznie złudnej nadziei, nie mającej prawa istnieć. Jak za każdym razem. Mam ochotę usiąść na środku chodnika i krzyczeć. A o 21:39 po 3 piwach łzy same spływają po twarzy rozmazując makijaż. Bo mimo, że nie wierzyłam w żadne słowo, to jednak chciałam w końcu uwierzyć. Chciałam żebyś mówił prawdę. Chciałam rozczarować się, ale tym razem pozytywnie. Cóż za naiwność. I kolejna lekcja od życia. 
A wszystko na własne życzenie. Jak zawsze.
'wciąż się rozpadam, sklejam i kruszę.'

sobota, 22 czerwca 2013

'nie chciałabym być niegrzeczna, przecież to tylko flirt, a flirt to nie zdrada.'

Po chwili zastanowienia dotarło do mnie, że w jego słowach jest więcej prawdy niż mogłoby mi się wydawać. I o wiele więcej niż bym chciała. Bo w pewnych sytuacjach, z postrzegania świata zdarza mi się wyłączać własną osobę. Wówczas za każdym razem kopię pod sobą coraz większy dołek. I już tak niewiele brakuje bym wpadła do niego. Czasami mam wrażenie, że przydałby mi się taki orzeźwiający upadek. Bardziej dotkliwy niż dotychczasowe. 
Bo jestem fatalnym przypadkiem. Wciąż.
'hurt myself again today. and the worst part there's no-one else to blame.'

poniedziałek, 17 czerwca 2013

'help, I have done it again. I have been here many times before.'

Tak, znowu to zrobiłam. W momencie kiedy zaczęło się nam układać, gdy w końcu poczułam, że może coś z tego być, bo pomimo odległości zależy mi na nim, właśnie w tym momencie musiałam wszystko spieprzyć. Jak zwykle. Okryta strachem i milionem obaw. Przy dużej dawce spontaniczności i działając pod wpływem kilku chwil. Zupełnie niespodziewany wypad za miasto i nowo poznany chłopak tak bardzo przypominający mojego instruktora. Niczym powtórka z zeszłego lata.
Tylko nieco inna aranżacja.
'dziury sumienia wypalone w spodenkach.'

poniedziałek, 27 maja 2013

'I've tried to analyse this attraction. I know, I shouldn't feel it but I know, I do.'

Wciąż pakuję się w dziwne, czasami wręcz absurdalne sytuacje. I już nie wiem czy sama je stwarzam, czy raczej mam wszczepiony w tyłku magnes przyciągający ekstremalnie dziwnych facetów. Bo każdy kolejny jest coraz bardziej pokręcony. Wciąga mnie w wir, za każdym razem zwiększając prędkość wirowania. A mi zaczyna kręcić się w głowie. 
I aż chciałoby się krzyknąć 'niech ktoś zatrzyma wreszcie świat, ja wysiadam'.
'jak w kołowrotku bezwolnie się kręcę, gubiąc wątek i dni.'

poniedziałek, 13 maja 2013

'teraz on zachowuje się jak gówniarz. zachowuje się trywialnie.'

Czasami niedopowiedzenia bywają wygodne. Ułatwiają prześlizgiwanie się między twardymi ramami. I nie zmuszają do podejmowania decyzji. Jednak czasami potrafią wkurzająco uwierać. A chwilami dość boleśnie zmywają uśmiech z twarzy. Bo najbardziej irytuje obojętność zamknięta w ciszy. 
A on po raz kolejny zachował się jak zbyt pewny siebie gnojek.

środa, 17 kwietnia 2013

'nie wiesz co myśleć i nie wiesz co robić. i nie jest Ci dobrze, i nie jest Ci źle.'

Miało się dziać i działo się. Szybko i niekoniecznie w spodziewanym kierunku. W końcu ulica Marszałkowska do czegoś zobowiązuje. Ale to nie do końca tak, że żałuję. Bardziej jest mi przykro i jestem rozbita całą sytuacją. Nie wiem co myśleć mimo, że wszystko wydaje się być przejrzyste i klarowne. I zdanie, które totalnie mnie rozwaliło, 'ale wczoraj głupio zrobiliśmy'.
Bo znowu wpakowałam się w dziwne coś o kształcie cholernego trójkąta.

sobota, 23 lutego 2013

'handel obwoźny sercem po przystępnej cenie.'

Niepewne serce niezdarnie zbiera kolejne opcje. Tworzy nowe wymiary, by każda miała własne miejsce. Naprzemiennie wita i żegna. Czasami wymienia. Nigdy jednak nie porzuca wszystkich równocześnie. Za bardzo boi się ciszy. I samotności. Paskudnie egoistyczne serce. Rani i samo jest ranione. Nierównomiernym biciem rozpoczyna i kończy każdy dzień. A w trakcie jego trwania masochistycznie nurkuje w głębokim strumieniu kofeiny. 
Taki niekoniecznie rozsądny sposób na przetrwanie.
'chciałabym wyjąć serce spod żeber i połknąć z nim cały mój lęk.'