Mam za sobą co najmniej kilka dziwnych znajomości i relacji. W zasadzie to większość z nich była co najmniej popapranych, a niektóre wciąż są i nie przestają mnie zadziwiać. Jednak tym razem niekoniecznie negatywnie. Bo widok mojego chłopaka grillującego w świetle komórkowej latarki faceta, z którym coś tam było przed naszym związkiem, był raczej jedną z ostatnich rzeczy, których mogłam się spodziewać. Podobnie jak publiczne wyznania tego drugiego 'kocham Cię za tą muzykę' czy 'określenie 'bejbe' zawsze będzie zarezerwowane tylko dla Ciebie'. Tylko jeszcze nie wiem czy zacieranie się pewnych granic jest takie dobre.
Zarówno dla mnie jak i dla mojego związku.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 15 miles to the love shack.. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 15 miles to the love shack.. Pokaż wszystkie posty
środa, 26 sierpnia 2015
sobota, 3 stycznia 2015
'hate me today. hate me tomorrow. hate me so you can finally see whats good for you.'
Zdecydowanie nie był to zbyt udany ostatni dzień roku, ani początek nowego. Ale nie można było się spodziewać niczego innego po zaproszeniu dawnego obiektu westchnień na domówkę do mieszkania obecnego chłopaka. Tak, tylko ja mam takie genialne pomysły. Bo tylko przy nim zachowuję się tak irracjonalnie. I tylko przy nim jestem najgorszą dziewczyną na świecie. I niestety nie zasługuję na tak wspaniałego faceta, który pomimo moich wybryków wciąż mnie kocha.
Tak, kocha.
Tak, kocha.
"jeśli Bułgar będzie się wtrącał, to daj znać.'
wtorek, 24 czerwca 2014
'nie wiesz co myśleć i nie wiesz co robić. i nie jest Ci dobrze i nie jest Ci źle.'
Ostatnio zastanawiałam się dlaczego tak rzadko tutaj piszę. Mogłabym próbować wytłumaczyć to brakiem czasu. Jednak nie byłoby to do końca prawdą bowiem w okresie pomaturalnym tak naprawdę została mi jedna praca. Ewentualnym pochłaniaczem czasu może być On, ale to też nie zawsze. Więc w czym tkwi problem? Nie mam pojęcia. Z jednej strony odczuwam pewnego rodzaju stabilność. Cieszę się, że go mam. Bo tak cudowanie jest mieć kogoś, z kim tak wiele można robić, zwłaszcza planować wakacje w Budapeszcie czy weekendowy wypad nad jezioro ze znajomymi. Jednak czasami nie potrafię powstrzymać powracających wspomnień. I to nie tylko z ubiegłego lata, ale także jeszcze z czasów studenckich. Wówczas pojawiają się wątpliwości czy to, co aktualnie mam jest na pewno tym, czego chcę.
A w sercu pojawia się tęsknota.
A w sercu pojawia się tęsknota.
niedziela, 11 maja 2014
'takie właśnie są zamyślenia chwile, pragnienia. jasne horyzonty na cienkiej linii losu.'
Kogoś, kto właśnie po prostu jest.
niedziela, 16 lutego 2014
'w powietrzu metale ciężkie, dobrze znane nadmiary.'
Ostatnie tygodnie były dość intensywne pod wieloma względami. Jedna praca, druga praca, a wieczorami spotkania z Nim. A wszystko praktycznie bez wolnej chwili. I ta dziwna dezorientacja tuż po przebudzeniu, próba ustalenia dnia tygodnia i niepewność, na którą tym razem idę do pracy. Jednak z czasem można się do tego przyzwyczaić, a intensywność staje się monotonią. Mimo to ostatnie dni były dość wyjątkowe. Z jednej strony miły walentynkowy prezent od Niego, a z drugiej awans na menagerskie stanowisko, więc raczej nie mam powodów do narzekania. Oczywiście poza wyzwaniami związanymi z nowymi obowiązkami, które lekko mnie przerażają, ale dam radę. W końcu taka szansa może już się nie powtórzyć.
Więc chyba jest całkiem dobrze.
Więc chyba jest całkiem dobrze.
piątek, 7 lutego 2014
'to niedorzeczności, ale któż by się ich bał?'
Mam wrażenie, że wciąż jest niewiele rzeczy, które mogę powiedzieć o Tobie. O nas. Niewiele biorąc pod uwagę okres czasu przez jaki spotykamy się. A to już całkiem długo. Jednak mimo, że wciąż mało wiem, to wiem, że uwielbiam spędzać czas z Tobą. I nigdy nie mam Cię dość. Na swój sposób lubię też niedosyt, który pojawia się tuż po wieczornym rozstaniu. I chęć jak najszybszego kolejnego spotkania. Lubię także jak znajomi nazywają Cię moim K. Samej też zdarza mi się używać takiego określenia. Bo to tak przyjemnie brzmi.
I tyle mi wystarczy.
piątek, 3 stycznia 2014
'trochę ciężko mi się zebrać w trójkącie, w którym jestem.'
- to już nie jesteś zazdrosny o K.?
- nie.
- dlaczego?
- bo nie jest on dla mnie żadną konkurencją.
Zazdroszczę pewności. Pewności, której sama mam niewiele. Ale skoro tak, to mam nadzieję, że się nie zdziwisz. I nie rozczarujesz. Że ja Cię nie rozczaruję.
Bo chyba chcę tam, gdzie chcieć nie powinnam. I za mało chcę tam, gdzie chcieć powinnam najbardziej.
- nie.
- dlaczego?
- bo nie jest on dla mnie żadną konkurencją.
Zazdroszczę pewności. Pewności, której sama mam niewiele. Ale skoro tak, to mam nadzieję, że się nie zdziwisz. I nie rozczarujesz. Że ja Cię nie rozczaruję.
Bo chyba chcę tam, gdzie chcieć nie powinnam. I za mało chcę tam, gdzie chcieć powinnam najbardziej.
poniedziałek, 9 grudnia 2013
'nie mam planów na następne dwa oddechy. tyle, co w gryzieniu warg. trochę więcej niż mogę chcieć.'
Sytuacja z właścicielem niezwykle seksownego głosu wciąż się rozwija. Powoli, czasami może aż za bardzo, ale cały czas do przodu. I może to właśnie małe kroki są dobrym rozwiązaniem. Takie stopniowe przechodzenie przez kolejne etapy, bez gwałtownego rzucania się w przepaść. Bo mimo wszystko dobrze jest mieć go obok i nie martwić się czy za chwilę nie zniknie.
Tylko odliczanie K. jest lekko rozpraszające.
Tylko odliczanie K. jest lekko rozpraszające.
poniedziałek, 2 grudnia 2013
'tylko noc, noc, noc, płoną światła ramp.'
Zachwycam się gwiazdami. Bo dzisiejsza noc była wyjątkowa piękna. I przez chwilę nic innego nie miało znaczenia, a wątpliwości się ulotniły. Bo jego szyja tak ładnie pachnie. Bo tak właściwie to dobrze, że on jest. I jakoś tak fajnie, że podobno coraz bardziej mu się podobam.
A w tle walka o Lenę i Szymona zakończona wylaniem piwa i stłuczoną szklanką.
A w tle walka o Lenę i Szymona zakończona wylaniem piwa i stłuczoną szklanką.
wtorek, 26 listopada 2013
'i niby wszystko jest tak, jak powinno być. za chwilę zbudzi mnie szary świt. tylko dlaczego ja z takim nieludzkim strachem nie potrafię..?'
Muszę się przyznać do cichej nadziei, że nie będę już tutaj wracać do tematu pewnego osobnika. Zwłaszcza biorąc pod uwagę rozwój znajomości z właścicielem niezwykle seksownego głosu. Jednak zbliżający się wielkimi krokami powrót tego pierwszego coraz bardziej nie daje mi spokoju, przywołując wspomnienia wakacyjnych dni. I chcąc czy nie nieświadomie porównuję ich obydwu. Z jednej strony nieprzewidywalnie wkurzający K. dostarczający w jednej chwili niezwykle skrajnych emocji. Szaleństwo przyjemności przeplatające się z frustracją i rozczarowaniem. Z drugiej natomiast stabilny emocjonalnie Gołąbek, który wie czego chce i nie wstydzi się tego okazać.
Sinusoida czy funkcja liniowa?
Sinusoida czy funkcja liniowa?
czwartek, 14 listopada 2013
'looking back with no regrets. living for what hasn't happened yet.'
I nagle powrócił temat osobnika przebywającego za granicą. Głównie w związku z pojawieniem się na mieście jego kumpla, przez którego poznałam również właściciela niezwykle seksownego głosu, o czym oczywiście musiał wspomnieć. I mimo, że coraz więcej myśli zajmuje ów właściciel, nie potrafię jeszcze pozbyć się obawy wynikającej z powrotu tego drugiego, a to już za miesiąc. Bo ogólnie jest mi trochę źle w związku z tym, że zaczęłam spotykać się z innym. Jednak sam nie chciał żebym czekała, więc pretensje może mieć tylko do siebie. I teraz odlicza dni, a ja staram się żyć normalnie i coraz bardziej mi się to podoba.
Bo dobrze mi z nim.
Bo dobrze mi z nim.
czwartek, 7 listopada 2013
'to początek, wschód słońc i drżenie w kącikach ust.'
Czuję dziwną potrzebę rozmawiania z nim. Nieważne czy osobiście, na fb czy wysyłając milion smsów. Nieważne również czy o największych pierdołach, czy kwestiach nieco poważniejszych. Ważne żeby rozmawiać, żeby mieć kontakt. Czuję również jeszcze dziwniejszą potrzebę mówienia mu jakim rzadkim jest okazem i jak bardzo go lubię. Ale i tak najbardziej dziwi mnie moje zacieszanie gdy używa określenia 'nas'.
Bo jeszcze nie wiem czy już istniejeMY.
Bo jeszcze nie wiem czy już istniejeMY.
poniedziałek, 4 listopada 2013
'it's all right. I got home late last night.'
Jeszcze nie potrafię opisać tego, co się aktualnie dzieje. Pisząc, że jest fajnie czy dobrze sprowadzam wszystko do pospolitego określenia pasującego do miliona rzeczy. Z drugiej jednak strony, pomimo jego wszechstronnego zastosowania, to własnie takiej na swój sposób zwyczajnej normalności brakowało mi do tej pory. Intensywne wieczory spędzane w towarzystwie właściciela niezwykle seksownego głosu. Spacerowanie trzymając się za dłonie. A wtulona w jego ramiona mogłabym stać godzinami. Tak przyjemnie beztrosko. Bez zbędnego robienia sobie na złość. Bez bezsensownych wymówek i wykrętów.
W końcu.. normalnie.
W końcu.. normalnie.
'tak się cieszę, że Cię mam.'
czwartek, 31 października 2013
'bo prawdą jest, za parę chwil może ktoś ukraść mnie.'
Wiecie co? Chyba mogę wreszcie napisać, że poznałam normalnego faceta. Tak, normalnego. Takiego, który nie ma problemu z utrzymywaniem kontaktu czy proponowaniem spotkania. Takiego, który po 12 godzinach pracy przyjeżdża i wyciąga mnie na spacer. Takiego, na którego chcę czekać żebyśmy mogli wracać razem. Takiego, który stara się i nie próbuje tego za wszelką cenę ukryć.
Takiego, który po prostu jest.
Takiego, który po prostu jest.
niedziela, 27 października 2013
'wierna i niewierna już innych rąk dotyk zna.'
- to teraz spotykasz się z red lips?
- no tak.
I stało się. Znajomy, przez którego poznałam ich obydwu dowiedział się o właścicielu niezwykle seksownego głosu. A dokładnie, że spotykamy się. Nie wiem jak powinnam czuć się z tą świadomością. Na pewno zastanawia mnie czy poinformował o tym fakcie kumpla na obczyźnie. I mimo, że chciałabym go wkurzyć, to nie jestem do końca pewna czy w taki sposób. Bo nie jestem pewna czy chcę żeby o tym wiedział.
Jakby w ogóle go to obchodziło.
- no tak.
I stało się. Znajomy, przez którego poznałam ich obydwu dowiedział się o właścicielu niezwykle seksownego głosu. A dokładnie, że spotykamy się. Nie wiem jak powinnam czuć się z tą świadomością. Na pewno zastanawia mnie czy poinformował o tym fakcie kumpla na obczyźnie. I mimo, że chciałabym go wkurzyć, to nie jestem do końca pewna czy w taki sposób. Bo nie jestem pewna czy chcę żeby o tym wiedział.
Jakby w ogóle go to obchodziło.
Subskrybuj:
Posty (Atom)