To jedno z tych nielicznych miejsc, w których czuję się tak dobrze. I nieważne czy wracam tam po roku, czy po miesiącu, za każdym razem czuję dokładnie to samo. I wiem, że bez wahania mogłabym znowu tam zamieszkać. A dwudniowy wypad to zdecydowanie zbyt krótko. Uaktywnił tylko uśpioną tęsknotę. Wiele miejsc naznaczonych milionem lepszych i nico gorszych wspomnień podrażniło zmysły. Podobnie jak kilka spotkań z ludźmi, których tak dawno nie widziałam, a widywać bym chciała. Taki mój mały wehikuł czasu pozostawiający kolejny raz niedosyt.
I tęsknotę.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą to miasto ważnych spraw i krótkich miłości.. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą to miasto ważnych spraw i krótkich miłości.. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 17 maja 2015
niedziela, 2 marca 2014
'każdy wieczór jest inny, centrum świeci na żółto nad chodniki, nad bramy. kochankowie w futrynach, znajomości nad ranem. samoloty z papieru.'
Długo wyczekiwany wyjazd w końcu doszedł do skutku. I moja pierwsza tak daleka samodzielna podróż własnym autem jako kierowca. I wiecie co? Było fenomenalnie! Bo wciąż kocham to miasto. I wciąż uwielbiam tamtych ludzi, których nie widziałam 1,5 roku a mimo to rozmawiało się nam tak dobrze jakby minęło dopiero kilka dni. Oczywiście nie obyło się bez atrakcji. Panowie w aptece zawstydzeni sprzedażą lateksowych rękawiczek w rozmiarze uniwersalnym. Pan w żabce zaspokojony zakupem nawilżających chusteczek dla niemowląt. Kubrykowo-Tripowe szaleństwo na parkietach w towarzystwie m.in. Kanady i niezwykle czułe parówkowanie. Pan w czerwonej koszuli z mega odlotem i striptizer za dwa grosze. W międzyczasie jeszcze bardzo zdeterminowany Bang-Bang i zupełnie niespodziewane spotkanie z moim syjamskim bratem bliźniakiem zakończone noszeniem na rękach i milionem hugów. A na koniec rozmowy do 5 rano, sentymentalne wspominanie studenckich czasów ze współlokatorką, 2 godziny snu i bardzo poranna kawa w Mc'u. Tego właśnie potrzebowałam. Co z tego, że nogi zaraz mi odpadną skoro był to cudowny weekend.
I już nie mogę się doczekać następnego wyjazdu.
I już nie mogę się doczekać następnego wyjazdu.
czwartek, 27 lutego 2014
'now you follow the blue fast car lines back to your big city lights.'
Tak! Tak! Taaak! W końcu grafik w pracy stał się na tyle przystępny i pojawił się cały wolny weekend, którego nie mogę zmarnować. I tym oto sposobem bez chwili zastanowienie postanowiłyśmy z dziewczynami wykorzystać go na podróż do mojego kochanego miasta. Na samą myśl zacieszam niczym dziecko czekające na Świętego Mikołaja. Tak, aż tak bardzo się stęskniłam. Oczywiście nie tylko za miastem, ale również za ludźmi, których dawno nie widziałam. W misterny plan wplątałam również moją byłą współlokatorkę, która dołączy do nas na miejscu. Tak więc blondynka za kierownicą, a druga tuż obok. Ale spokojnie, brunetka będzie czuwać nad wszystkim, więc mam nadzieję, że dotrzemy w jednym kawałku :)
Oj, będzie się działo.
Oj, będzie się działo.
'ręce związane na kokardę. z niecierpliwości drżą mi palce.'
piątek, 3 maja 2013
'to samo miejsce, inny chłopak.'
5 miesięcy i 15 dni. Tyle czasu nie było mnie w tym mieście, ale nie ma to znaczenia. Wystarczył jeden głęboki oddech i jedno spojrzenie bym przypomniała sobie jak je uwielbiam i jak bardzo tęsknię za życiem w nim. A majówka jak najbardziej udana. Wylegiwanie się na Wyspie Młyńskiej, rowerowa wycieczka nad jezioro, pocieszny Dingo i buntowniczy Piotras. Prawie wygrana w piwnicznego bilarda. Spotkanie ze starymi znajomymi i Kubrykowe karaoke. Tripowe piłkarzyki i piwo za 2 zł, czyli stare, dobre studenckie czasy. Bo chciałabym wrócić tam tak bardziej na stałe.
I On też tak wiele i tak bardzo by chciał. A ja wciąż się wstrzymuję.
I On też tak wiele i tak bardzo by chciał. A ja wciąż się wstrzymuję.
'wracam sama chociaż ktoś za rękę trzyma mnie, może nawet kochać chce.'
środa, 6 marca 2013
'drapię strupy myśli.'
Jest tak wiele wspomnień. Wiele smaków i zapachów. Wiele obrazów i wiele piosenek. Czasami to tylko niewiele strzępek minionego czasu. A czasami to zbyt wiele, by móc przejść obojętnie. Paradoks przeszłości zachłannie pochłaniający teraźniejszość.
Bo wciąż pamiętam. A tęsknota wciąż boli.
Bo wciąż pamiętam. A tęsknota wciąż boli.
'na co dzień i od święta próbuję żal w uśmiechu kryć. tęsknię.'
piątek, 16 listopada 2012
'to miasto ważnych spraw i krótkich miłości.'
I znowu to samo uczucie. Ogromny sentyment rozgrzewający serce. Bo jest mi tam tak dobrze. I właśnie wykorzystałam ostatni powód by odwiedzić to miasto. Odebrałam dyplom, dokumenty i nawet dostałam książkę za 'bardzo dobre wyniki w nauce'. Oczy cieszą znajome miejsca i znajome twarze. Ociekający dwuznacznością flirt z Ciasnym Krzychem (instruktor nr 3) z obietnicą odwiedzin w moim mieście w celu realizacji zaległego soku. I kolejne zaproszenie na imprezę urodzinową szkoły jazdy. A na deser kawa i spacer z Kanadą. Swoją drogą to wspaniały facet. Całkiem przystojny i uroczy. Zakręcony jak ja, dlatego tak dobrze dogadujemy się. A to wszystko sprawia, że kocham to miasto.
I pomyśleć, że całkiem niedawno prawie każdy mój dzień był taki intensywny.
I pomyśleć, że całkiem niedawno prawie każdy mój dzień był taki intensywny.
sobota, 13 października 2012
'i choć tyle tu miejsc i taki w nich zgiełk, w tym mieście tak bez Ciebie pusto jest.'
Uwielbiam to miasto. Jednak pobyt tam przypomina jak bardzo brakuje mi Ciebie. I jak tęsknię za wszystkimi spędzonymi tam chwilami. Znajome miejsca, parki, fontanny i huśtawki. Znajome jednak nie takie same. Bo chwilowe. Bo już nie moje. Bo już bez Ciebie. I nawet babski wieczór przywołuje wspomnienie chwil spędzonych z Tobą. Nocne spacery po mieście i klubach. A piwo względnie lubię pić tylko z Tobą.
'na żadnej z map nie znajdę wiem, naszych miejsc i wspólnych chwil.'
piątek, 5 października 2012
'tęsknota we mnie siedzi jak drucik z miedzi.'
Wciąż tęsknię. Serce wyrywa się, a myśli nieudolnie szukają rozwiązania. Bo wciąż brakuje mi wszystkiego. Nie tylko spotkań i rozmów z nim, ale wszystkiego, co było związane z tamtym czasem i miejscem. Brakuje mi magii wieczornych ulic i dzikich wygłupów na karaoke. Ludzi malujących uśmiech na twarzy. Ciasnego akademikowego gwaru. I nawet zwykłych codziennych czynności. Nawyków, na których przyłapuję się teraz będąc przejazdem, kiedy chcę odruchowo wziąć mleko ze sklepowej lodówki. Brakuje mi tego, co składało się na wszystkie dni z ostatnich pięciu lat. I niezachwianej pewności, że jestem we właściwym miejscu.
Bo wciąż mam nadzieję na powrót.
Bo wciąż mam nadzieję na powrót.
środa, 26 września 2012
'i kocham to miasto, zmęczone jak ja.'
W chwili, gdy zaczęłam organizować sobie czas i przyzwyczajać się do myśli, że utknęłam w moim rodzinnym mieście pojawiła się propozycja, na którą czekałam od miesiąca. Mała iskierka nadziei rozpalająca moje serce. 'Z B. i A. szukamy mieszkania. Chcesz zamieszkać z nami?' Czy chcę? Bardzo. Pamiętam jak pisałam, że gdyby pojawiła się jakakolwiek opcja to bez zastanowienia zostawiłabym wszystko. Znalezienie mieszkania to tylko kwestia czasu. Gorzej z pracą, zwłaszcza w studenckim mieście. Ale nie poddaję się i zaczynam kombinować. To musi się udać. Musi.
Bo tak bardzo chciałabym tam wrócić.
Bo tak bardzo chciałabym tam wrócić.
piątek, 31 sierpnia 2012
'no, I don’t wanna leave, but I must keep moving ahead.'
Boli mnie serce. Żal ściska gardło. Nie mogę oddychać. A po policzkach płyną łzy. Nie potrafię ogarnąć tych uczuć. Rozpadam się. I nie cieszy nawet idiotyczny tytuł magistra. Bo już tam nie wrócę. Bo już nie będziemy spotykać się. Bo już tęsknię. Tylko nie wiem czy bardziej za tamtymi miejscami, czy za nim.
I dość ekstremalne pożegnanie na szczycie polany z magicznym widokiem na centrum miasta. Ostatnie wspomnienie.
I dość ekstremalne pożegnanie na szczycie polany z magicznym widokiem na centrum miasta. Ostatnie wspomnienie.
piątek, 3 sierpnia 2012
'bo gdzie tak, jak tu kapryśnie kosmacą się myśli?'
Sierpień. Mój ostatni miesiąc w tym mieście. Mieście, które stało się tak bliskie mojemu sercu. Oczom i uszom. Ciału i myślom. Jeszcze to do mnie nie dotarło. Bo nie wyobrażam sobie życia w innym miejscu. Ani powrotu do domu. Bo to niestety wielki krok do tyłu. Poza tym nie potrafię już tam funkcjonować. Duszę się. Obojętni ludzie, obojętne miejsca. I żadnego pomysłu na to, co dalej.
Tylko wrześniowe praktyki w szkole.
Tylko wrześniowe praktyki w szkole.
Subskrybuj:
Posty (Atom)