Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fantom fajnych komunikacji.. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fantom fajnych komunikacji.. Pokaż wszystkie posty

środa, 26 sierpnia 2015

'mechaniczne schody jadą w górę.'

Mam za sobą co najmniej kilka dziwnych znajomości i relacji. W zasadzie to większość z nich była co najmniej popapranych, a niektóre wciąż są i nie przestają mnie zadziwiać. Jednak tym razem niekoniecznie negatywnie. Bo widok mojego chłopaka grillującego w świetle komórkowej latarki faceta, z którym coś tam było przed naszym związkiem, był raczej jedną z ostatnich rzeczy, których mogłam się spodziewać. Podobnie jak publiczne wyznania tego drugiego 'kocham Cię za tą muzykę' czy 'określenie 'bejbe' zawsze będzie zarezerwowane tylko dla Ciebie'. Tylko jeszcze nie wiem czy zacieranie się pewnych granic jest takie dobre. 
Zarówno dla mnie jak i dla mojego związku.

sobota, 3 stycznia 2015

'hate me today. hate me tomorrow. hate me so you can finally see whats good for you.'

Zdecydowanie nie był to zbyt udany ostatni dzień roku, ani początek nowego. Ale nie można było się spodziewać niczego innego po zaproszeniu dawnego obiektu westchnień na domówkę do mieszkania obecnego chłopaka. Tak, tylko ja mam takie genialne pomysły. Bo tylko przy nim zachowuję się tak irracjonalnie. I tylko przy nim jestem najgorszą dziewczyną na świecie. I niestety nie zasługuję na tak wspaniałego faceta, który pomimo moich wybryków wciąż mnie kocha.
Tak, kocha.
"jeśli Bułgar będzie się wtrącał, to daj znać.'

poniedziałek, 28 lipca 2014

'I don't want to fall another moment into your gravity.'

To zabawne jak bardzo może popsuć humor sama obecność niektórych osób. Zabawne bo aż tak beznadziejne. Bo niewiarygodne jest to, jak bardzo potrafisz mnie wkurzyć nie wypowiadając ani jednego słowa. Doprowadzasz mnie do szału i wściekłości, którą potęguje świadomość, że nie powinnam tak reagować na Twoją osobę. Zwłaszcza, że widuję Cię raz na kilka miesięcy. Ale tylko Ty potrafisz sprawić, że czuję się niewidzialna. A to cholernie nieprzyjemne uczucie. 
A najgorsze jest to, że najbardziej obrywa przez to mój K.

niedziela, 27 kwietnia 2014

'ostatni rok z ust próbuje wyjść.'

Jestem w stanie wiele wybaczyć. I o wielu rzeczach potrafię zapomnieć, gdy kogoś naprawdę lubię. Jednak żadna sympatia nie sprawi, że pewna granica zniknie. Ona zawsze istnieje, bliżej lub dalej. A za nią nie ma już usprawiedliwienia. I mu w końcu udało się ją przekroczyć, świadomie. Szkoda tylko, że dopiero teraz uświadomiłam sobie, że znajomość z nim nie ma żadnego sensu. I po raz pierwszy cieszę się, że znowu wyjechał.
Bo to dobrze, że jest gdzieś daleko. Bardzo daleko.

wtorek, 22 kwietnia 2014

'it's never enough. no matter what I say. I'll never be what you want me to be.'

Wiecie jak to jest mając doskonałą świadomość swoich 'niedociągnięć' być przez długi okres czasu porównywanym do kogoś, kto ich nie posiada? Wiecie jak to jest żyć w tle tej szczuplejszej, zgrabniejszej i ładniejszej? Tej, która zazwyczaj przyciąga wzrok? Bo ja wiem, paskudnie. Jednak niektórych rzeczy nie jesteśmy w stanie pozbyć się z umysłu. Rzeczy, które na tyle głęboko wwierciły się w nim, że jedynie co możemy zrobić, to przykrywać je nowymi doświadczeniami lub odczuciami. Z czasem i wiekiem można się nauczyć z tym żyć. Jednak one wciąż istnieją i czekają na najmniej odpowiednią chwilę żeby się wygrzebać na wierzch i pomachać z sarkastycznym uśmiechem. A czasami pojawiają się sytuacje, kiedy już się nie da kolejny raz zacisnąć zębów i odczekać aż to uczucie minie. Sytuacje, kiedy chociaż raz chcesz być przed nią. Chociaż raz chcesz zwrócić czyjąś uwagę, a mimo wszelkich starań na każdym kroku czujesz, że ktoś Ci to odbiera. A to boli. 
I boli jeszcze bardziej, gdy wiesz, że on robi to całkowicie świadomie.
'pomogłeś mi zrozumieć że nie jestem najlepsza. i wiem, nie sprostam rzeczom, które chcesz.'

niedziela, 23 lutego 2014

'where do you go when the day is long? and where does your heart beat?'

Znowu życie rozwiązało za mnie mój dylemat. Tak długo przeciągałam sytuację, aż samo się znalazło rozwiązanie. A on znowu wyjechał. Tylko jeszcze nie wiem czy mam się cieszyć czy nie. Bo z jednej strony moje serce i myśli odzyskają względny spokój na kilka najbliższych miesięcy. Jednak z drugiej, w końcu zaczął zachowywać się normalnie. I to jego zachowanie doprowadziło mnie do wniosku, że może wcześniejszy problem tkwił w 'nas'. A teraz gdy nie ma tego, przestał się wygłupiać i jest całkiem fajnym kolegą,
Czasami może zbyt fajnym.

środa, 19 lutego 2014

'a kiedy już Cię prawie znam i łapię Cię za rękę, by imię Twoje zgadnąć, potykam się na sznurowadle.'

Podobno wykrakałam Twój kolejny wyjazd. Jednak wiem, że to zaczęło się wcześniej, kiedy stwierdziłeś, że nie możesz niczego obiecać bo sam nie wiesz co i gdzie będziesz robił w życiu. Ale teraz już wiesz. Jak nie Włochy, to Bułgaria. I już wiadomo skąd to spotkanie. Jednak tym razem podobno chciałeś się odpowiednio pożegnać. I żałujesz, że nie zrobiłeś tak wcześniej. A tymczasem kolejny wyjazd i kolejny żal biorący się nie wiadomo skąd. Bo tak naprawdę dopiero co wróciłeś, a już uciekasz. Jednak najgorsze i tak jest to, że wciąż mnie to rusza.
A nie powinno.

wtorek, 11 lutego 2014

'I have to block out thoughts of you, so I don't lose my head. they crawl'in like a cockroach leaving babies in my bed.'

Jedyna rzecz, której jestem teraz pewna to to, że nigdy by nic z tego nie wyszło. Nigdy nie udałoby nam się stworzyć czegoś poważniejszego. Czegoś normalnego. A ta pewność towarzyszyła mi praktycznie od początku naszej zakręconej znajomości. Zaczynając od wakacyjnych wariactw, poprzez Twój wyjazd za granicę aż do chwili obecnej, kiedy mam chłopaka. I żadna z wymienionych 'okoliczności' nie jest powodem utwierdzającym mnie w tym przekonaniu. Bo chodzi o to, że tak naprawdę nie pasujemy do siebie. A raczej jesteśmy zbyt bardzo podobni do siebie żeby cokolwiek mogło z tego być. I nie zmieniłyby tego żadne sprzyjające okoliczności.
A ja niepotrzebnie wciąż pakuję się w dziwne sytuacje.

środa, 29 stycznia 2014

'mechaniczne schody jadą w górę.'

Wiedziałam, że masz jeszcze jedno oblicze skrzętnie skrywane przed światem. Oblicze, które pokazuje, że potrafisz jednak być fajnym facetem. I że można z Tobą powygłupiać się, ale także poważnie porozmawiać. Bez przesadnego działania sobie na nerwy i kombinowania jak doprowadzić mnie do szału. Sam to zresztą zauważyłeś. A ja zrozumiałam, że wciąż Cię lubię. 
Tylko tak trochę dziwnie, że dopiero teraz pierwszy raz wyszliśmy gdzieś sami.

'(...) fajnie było. W sumie to chyba masz rację, że to był pierwszy raz. I byłem prawie normalny. (...) jestem popaprańcem bo potrafię być miły ale też potrafię być chamem i prostakiem.'

wtorek, 14 stycznia 2014

'zostań dziś mym kolegą, porozmawiaj chwilę ze mną.'

Zrozumiałam, że chcąc czy nie i tak nie ucieknę od tej znajomości. A wypieranie się i zaprzeczanie nie jest rozwiązaniem. Dlatego stwierdziłam, że lepiej jest mieć go jako normalnego kolegę aniżeli unikać na każdym kroku. I wiecie co? To nawet sprawdza się. Rozmawiamy jak starzy znajomi. I tak jest dobrze.
     
    Kev: wiem, że uważasz mnie za zajebistego kolesia, co wszystko wie, ale niestety muszę Cię w końcu rozczarować. 
            jestem popaprańcem, zapamiętaj!
    red lips: nie pierwszy i nie ostatni raz. próbujesz mnie zrazić do siebie czy co?
    Kev: raczej nie. nie da się chyba bo już dawno powinnaś się zrazić.
    red lips: jak mi przykro, że jeszcze tego nie zrobiłam.
    Kev: lubisz mnie i tyle. też Cię lubię.

poniedziałek, 6 stycznia 2014

'it's a sad, sad situation. and it's getting more and more absurd.'

Nienawidzę normalnych rozmów z Tobą. Rozmów, których potrzebowałam kilka miesięcy temu, a których wówczas zabrakło. Rozmów, które przypominają krótką lecz intensywną znajomość, do której zdarza mi się niestety wracać. I rozmów, które odkrywają drugie oblicze, poza irytującym kretynem zapatrzonym w siebie. Oblicze, które można lubić.                                
Tylko nie jestem pewna czy taka znajomość to dobry pomysł.

piątek, 3 stycznia 2014

'trochę ciężko mi się zebrać w trójkącie, w którym jestem.'

    - to już nie jesteś zazdrosny o K.?
    - nie.
    - dlaczego?
    - bo nie jest on dla mnie żadną konkurencją.
    
Zazdroszczę pewności. Pewności, której sama mam niewiele. Ale skoro tak, to mam nadzieję, że się nie zdziwisz. I nie rozczarujesz. Że ja Cię nie rozczaruję.
Bo chyba chcę tam, gdzie chcieć nie powinnam. I za mało chcę tam, gdzie chcieć powinnam najbardziej. 

poniedziałek, 30 grudnia 2013

'roller coaster flies oft the track. hits you in the face, stabs you in the back.'

Nie potrafię odnaleźć słów by opisać to, co się dzieje w mojej głowie. I w sercu. Jeden wielki śmietnik. Tylko to słowo idealnie pasuje. Szukałam blasku w oczach i przeszywającego spojrzenia uginającego kolana. Szukałam w moim chłopaku. Ale niestety znalazłam tam, gdzie zostało ponad trzy miesiące temu. Wraz z nowym żalem na zawsze przyklejającym niewiadome do serca.
Taka tam historia bez zakończenia.

niedziela, 22 grudnia 2013

'leave unsaid unspoken, eyes wide shut unopened. you and me always between the lines.'

Wiedziałam, że z tego spotkania nie może wyjść nic dobrego. I nie wyszło. Nogi odmówiły posłuszeństwa a serce omal nie wyskoczyło z klatki piersiowej, gdy oczy dostrzegły znajomą postać w okularach i z przesadną brodą. Wrócił. I jak przewidywałam już na samym początku wkurzył mnie. A dalej było już tylko gorzej. Zbyt wiele ekstremalnie sprzecznych słów. Bo podobno naprawdę nie chciałeś żebym czekała i życzysz mi szczęścia z moim chłopakiem. Jednak za chwilę twierdzisz, że nie wróżysz nam zbyt długiej przyszłości bo niby ciągle patrzę się na Ciebie. Ale w sumie to wszyscy mieli rację odradzając mi znajomość z Tobą.
I wiesz co? Chyba jednak nie tęskniłam.

wtorek, 26 listopada 2013

'i niby wszystko jest tak, jak powinno być. za chwilę zbudzi mnie szary świt. tylko dlaczego ja z takim nieludzkim strachem nie potrafię..?'

Muszę się przyznać do cichej nadziei, że nie będę już tutaj wracać do tematu pewnego osobnika. Zwłaszcza biorąc pod uwagę rozwój znajomości z właścicielem niezwykle seksownego głosu. Jednak zbliżający się wielkimi krokami powrót tego pierwszego coraz bardziej nie daje mi spokoju, przywołując wspomnienia wakacyjnych dni. I chcąc czy nie nieświadomie porównuję ich obydwu. Z jednej strony nieprzewidywalnie wkurzający K. dostarczający w jednej chwili niezwykle skrajnych emocji. Szaleństwo przyjemności przeplatające się z frustracją i rozczarowaniem. Z drugiej natomiast stabilny emocjonalnie Gołąbek, który wie czego chce i nie wstydzi się tego okazać. 
Sinusoida czy funkcja liniowa? 

czwartek, 14 listopada 2013

'looking back with no regrets. living for what hasn't happened yet.'

I nagle powrócił temat osobnika przebywającego za granicą. Głównie w związku z pojawieniem się na mieście jego kumpla, przez którego poznałam również właściciela niezwykle seksownego głosu, o czym oczywiście musiał wspomnieć. I mimo, że coraz więcej myśli zajmuje ów właściciel, nie potrafię jeszcze pozbyć się obawy wynikającej z powrotu tego drugiego, a to już za miesiąc. Bo ogólnie jest mi trochę źle w związku z tym, że zaczęłam spotykać się z innym. Jednak sam nie chciał żebym czekała, więc pretensje może mieć tylko do siebie. I teraz odlicza dni, a ja staram się żyć normalnie i coraz bardziej mi się to podoba.
Bo dobrze mi z nim.

niedziela, 27 października 2013

'wierna i niewierna już innych rąk dotyk zna.'

    - to teraz spotykasz się z red lips?
    - no tak.

I stało się. Znajomy, przez którego poznałam ich obydwu dowiedział się o właścicielu niezwykle seksownego głosu. A dokładnie, że spotykamy się. Nie wiem jak powinnam czuć się z tą świadomością. Na pewno zastanawia mnie czy poinformował o tym fakcie kumpla na obczyźnie. I mimo, że chciałabym go wkurzyć, to nie jestem do końca pewna czy w taki sposób. Bo nie jestem pewna czy chcę żeby o tym wiedział.
Jakby w ogóle go to obchodziło.

niedziela, 20 października 2013

'but all of that was ripped apart when you refused to fight.'

Jak to jest możliwe, że wszyscy dookoła mylą się analizując Twoje zachowania mimo, że dochodzą do bardzo podobnych wniosków? Wszyscy widzą, że jest coś mimo, że Ty wciąż zaprzeczasz. Wypierasz się przy każdej mojej próbie dotarcia do prawdy. Wszystko byle tylko nie przyjąć konkretnego kształtu. I nie wiem czy to bardziej strach czy raczej zwyczajny brak chęci. Wiele razy próbowałam to zrozumieć jednak wciąż nie potrafię. Ale nie mam już siły karmić serca złudzeniami.
Bo nic na siłę.
'you could've been the real one. you could've been the one enough for me.'

środa, 16 października 2013

'rozmowa z Tobą jak brodzenie w śniegu, niewydeptane ścieżki gubią mnie. tak łatwo utknąć w zaspie aż po szyję, na śliskich słowach wywracamy się.'

Już wiem w czym tkwi problem. Zwyczajnie nie potrafimy rozmawiać, dlatego nigdy nie dojdziemy do porozumienia. Bo gdy jedno opuszcza broń, drugie natychmiast przechodzi do ataku. A najgorsze w tym wszystkim jest to, że szarpiemy się o nieistotne pierdoły. Pierdoły, które niepotrzebnie pochłaniają energię i psują całą atmosferę. A mi by wystarczyło jedno słowo 'zaczekaj'. Jednak zamiast tego usłyszałam o wiele więcej 'wiem, że nie będziesz czekała'
I jak z tym walczyć?
'how many tears must we cry before learning things that we have they're for real and we're losing.'

wtorek, 15 października 2013

'but I don't wanna wait today for something that might never ever show it's face.'

Na ułamek sekundy kąciki ust uniosły się w coś na kształt uśmiechu. Na ułamek sekundy serce odzyskało odrobinę nadziei, że chociaż trochę brakuje Ci mnie. Ułamek sekundy, po którym sprowadziłeś mnie na ziemię. Kolejny raz. Ale to już ostatni, wiesz? Bo i tak byś to zrobił za dwa miesiące, więc w sumie lepiej, że teraz. Najwyższy czas przestać łudzić się. I docenić kogoś, kto nie ma problemu z zaproponowaniem spotkania sam na sam.
Bo jest ktoś taki.
'i wiem, że dla Ciebie nawet nie istnieję, a to, na co czekam, zawsze mnie omija.'