piątek, 16 listopada 2012

'to miasto ważnych spraw i krótkich miłości.'

I znowu to samo uczucie. Ogromny sentyment rozgrzewający serce. Bo jest mi tam tak dobrze. I właśnie wykorzystałam ostatni powód by odwiedzić to miasto. Odebrałam dyplom, dokumenty i nawet dostałam książkę za 'bardzo dobre wyniki w nauce'. Oczy cieszą znajome miejsca i znajome twarze. Ociekający dwuznacznością flirt z Ciasnym Krzychem (instruktor nr 3) z obietnicą odwiedzin w moim mieście w celu realizacji zaległego soku. I kolejne zaproszenie na imprezę urodzinową szkoły jazdy. A na deser kawa i spacer z Kanadą. Swoją drogą to wspaniały facet. Całkiem przystojny i uroczy. Zakręcony jak ja, dlatego tak dobrze dogadujemy się. A to wszystko sprawia, że kocham to miasto. 
I pomyśleć, że całkiem niedawno prawie każdy mój dzień był taki intensywny.

czwartek, 15 listopada 2012

'potykam się, gdy kredką podkreślam swoją niepewność.'

Chyba w końcu powinnam zacząć podejmować odpowiednie decyzje. A przynajmniej wstrzymać się od tych nasączonych głupią naiwnością i złudną nadzieją. Może to nic nie zmieni, ale wiem jaki jest 'właściwy' wybór. O ile jakikolwiek z dostępnych można tak nazwać.
Bo chyba próbuję zrobić krok w konkretną stronę.

czwartek, 8 listopada 2012

'wielu rzeczy o mnie nie wiesz.'

Wrobiona przez żądną perwersyjnych ciekawostek Lexi mam zaszczyt przedstawić Wam siedem faktów z mojego życia.

1. Większość z Was już raczej wie, ale jakby nie patrzeć to jeden z faktów dotyczących mojego życia, więc wypada o nim wspomnieć. Tak więc, poszłam o rok wcześniej do szkoły. Nie żebym była jakaś genialna ani nic takiego. Podobno bardzo chciałam, więc tak też się stało. I cieszę się, że tak wyszło. Jakby nie patrzeć mam teraz rok do przodu :)

2. Skoro cofnęłam się do lat młodości to mogę napisać coś o czym mało kto wie. Mała red lips marzyła, że gdy dorośnie zostanie sławną malarką. Moja mama zawsze powtarzała, że mam niby artystyczną duszę. Uwielbiałam malowanie i wszelkiego rodzaju manualne zabawy. Poświęcałam im każdą wolną chwilę. Nawet malowałam na ścianach w pokoju. Ba, chciałam pójść do szkoły plastycznej. Jednak z czasem, sama nie wiem nawet kiedy, zatarło się. Później kilka razy próbowałam wrócić do tego, ale wciąż nie potrafię. 

3. Od dłuższego czasu mam długie paznokcie. Lubię je w pakiecie z różnokolorywmi lakierami, których mam już sporą kolekcję. A poza tym takie pazurki są dość przydatne w życiu i można je używać na wiele różnych i ciekawych sposobów xD

4. Spełnię zapotrzebowanie Lexi na pikantność i napiszę o jeszcze jednej mojej 'wariacji'. Lekko perwersyjna red lips uwielbia pocałunki. Zarówno te delikatne i subtelne jak i również nico bardziej porywcze i drapieżne. Mrrr.. o, tak. To taka jedna z moich słabości. A kiedyś nawet usłyszałam, że mam idealne usta do całowania, więc może dlatego tak bardzo lubię.. to zajęcie ^^ (Lexi, taka pikantność musi Ci wystarczyć :P).

5. Podobno jestem bardzo otwartą kobietą, a mój optymizm udziela się innym. I z tym związany jest kolejny fakt, a mianowicie lubię uśmiechać się. Staram się robić to jak najczęściej. Uśmiecham się nawet do nieznajomych, dlatego czasami mogę wyglądać nieco podejrzanie. Kilka razy padło pytanie co biorę, bo inni też by tak chcieli. A ja mam po prostu ADHD (zarówno ruchowe jak i słowne :P).

6. Wciąż mam w sobie wewnętrzne dziecko, które objawia się nie tylko dziecinnym zachowaniem (i ADHD), ale także ubiorem. I mimo, że jestem już starą dupą, część mojej garderoby stanowią słodkie bluzki. Od serduszek, przez różnego rodzaju printy, a na pandach kończąc. Bo po co jeszcze postarzać się ubraniem? :P 

7. A żeby nie było monotematycznie to dodam, że całkiem niedawno odkrywałam w sobie zamiłowanie do pieczenia i gotowania. I mimo, że jestem całkowitą przeciwniczką teorii o roli kobiety w kuchni, lubię tam przebywać. Bo to naprawdę świetna zabawa. Zazwyczaj kombinuję, robię wszystko na oko i obserwuję efekty. Może nie zawsze mi wychodzi, ale to nie zniechęca się, dalej eksperymentuję.

I bawimy się w podaj dalej - kto jeszcze nie zwierzał się teraz ma okazję :)

poniedziałek, 5 listopada 2012

'mówią żeś wredna i niebezpieczna.'

Ciało pokryte mam łuskami wredności. A z podrażnionych wypływa jad. Dzięki nim odkryłam dziwną zależność. Im bardziej zależy mi na kimś, tym bardziej wredna jestem dla niego. Uaktywnione receptory produkują toksyczny jad. Taki mój chory sposób na okazywanie uczuć. Jednak działa to w obie strony. Bo na swój irracjonalny sposób wredota i bezczelność jest również czymś, co mnie przyciąga. Kusi zapach otarć i zadrapań. Masochistyczna istota relacji damsko-męskich. Tych moich. I gdy złoszczę się i wkurzam to niekoniecznie jest coś negatywnego. Wręcz przeciwnie. Bo tak naprawdę nie lubię, gdy ktoś przyznaje mi rację. Lubię, gdy lecą iskry.
Ale wszystko ma swoje granice.
'nawet w chwilach tak okrutnych, pamiętaj, że nic się nie zmienia. że kiedy upokarzam Cię to robię to, by bardziej Cię kochać.'

piątek, 2 listopada 2012

'skąd obojętność, która każe mi stać, kiedy chciałbym pobiec za Tobą?'

'A tak na poważnie to się pytałem co i gdzie, bo przez Ciebie chcę sobie znów poszukać kobietę. A Ty jesteś najfajniejsza tylko, że gdzieś daleko i w ogóle. I w sumie za to Ci wcześniej chciałem podziękować, że mam już dość bycia samemu. Zaczęło mnie to męczyć. Chcę kogoś pomęczyć, pobyć z kimś, pośmiać się, poleżeć, pomasować, powychodzić gdzieś razem, być szczęśliwym na święta.'
Miło, ale mimo wszystko dziwnie.