piątek, 31 sierpnia 2012

'no, I don’t wanna leave, but I must keep moving ahead.'

Boli mnie serce. Żal ściska gardło. Nie mogę oddychać. A po policzkach płyną łzy. Nie potrafię ogarnąć tych uczuć. Rozpadam się. I nie cieszy nawet idiotyczny tytuł magistra. Bo już tam nie wrócę. Bo już nie będziemy spotykać się. Bo już tęsknię. Tylko nie wiem czy bardziej za tamtymi miejscami, czy za nim. 
I dość ekstremalne pożegnanie na szczycie polany z magicznym widokiem na centrum miasta. Ostatnie wspomnienie.

środa, 29 sierpnia 2012

'zaciągam się Tobą, chociaż nie palę wcale.'

Żałuję. Żałuję, że nasza znajomość rozwinęła się tak późno. I że został nam tylko jutrzejszy wieczór. Bo co jeśli chciałabym czegoś więcej? Albo żeby chociaż trwało to, co jest teraz? Co jeśli jest coraz przyjemniej? I chcę Cię coraz bardziej? Nic. Jedno wielkie nic. Upływ czasu uporczywie drapie w kark. Nocne godziny zdecydowanie zbyt szybko parują. I jedynie subtelne pocałunki pozwalają na krótką chwilę porzucić myśli o rozstaniu. 
Bo jesteś naprawdę świetnym facetem.

niedziela, 26 sierpnia 2012

'w fazy delta cichą otchłań spaść. od Twych rąk, od Twych ust.'

Ostatnio na nic nie mam czasu. Wyskrobuję tylko nocne godziny dla Ciebie. Nie wiem dokąd to nas zaprowadzi. I nie wiem kto kogo bardziej wykorzystuje. Ale nie jest to czas pytań. Może to niemoralne. Może trochę nieetyczne. Ale nie ma to znaczenia, gdy obydwoje zgadzamy się na taki stan rzeczy. Więc podążajmy tą drogą do samego końca. Jeszcze tylko kilka dni. Niestety (?).
A powietrze wokół mnie tak przyjemnie pachnie Tobą.

czwartek, 23 sierpnia 2012

'but before the night is through, I wanna do bad things with you.'

I nieważne że za kilka dni każde z nas pójdzie w swoją stronę. I że może już nigdy nie spotkamy się. To smutne, ale aktualnie nieważne. Bo chcę Cię mieć teraz. W tej chwili. Bez zbędnych słów, obietnic czy zapewnień. A później niech się dzieje co chce. Więc bądź punktem kulminacyjnym sierpniowego maratonu. I wisienką na torcie bydgoskich przygód. Po prostu bądź.
'mam nadzieję, taki sen na realność pełną scen.'

środa, 22 sierpnia 2012

'when everything’s made to be broken.'

Jestem słaba. Boli mnie każdy kawałek ciała i myśli. Do płuc docierają resztki ciężkiego powietrza. Jestem wrakiem. Zbyt zmęczona. I zbyt ambitna. Bo zwyczajnie nie potrafię radzić sobie z porażką. A coraz większe ilości kawy niszczą nie tylko serce. Rozpadam się.
Bądź moim klejem. Nie pozwól mi zniknąć.
'zapadła noc i chyba tak źle nie było jeszcze.'

poniedziałek, 20 sierpnia 2012

'wszystkie na ciele znaki, zapis bezcennych chwil.'

Wciąż czuję na sobie zapach jego ciała. Na opuszkach palców zapisała się delikatność jego skóry i każda wystająca kość. Nieopisana subtelność pocałunków przykrywa spragnione wargi. Siniaki na różnych częściach ciała i nieprzespana noc w jego ramionach. Całkiem przyjemnie.
A wszystko po to, by przekonać się, że to nie to.
'touch me. take me to that other place.'

piątek, 17 sierpnia 2012

'Mister Inaccessible, will this ever change? one thing that remains the same, you're still a picture in a frame.'

'Wybieramy tych, których nie możemy mieć. Taki On stanowi idealny cel dla naszych kompleksów. Nie mogąc odwzajemnić naszych uczuć, umacnia w nas przekonanie, że nie zasługujemy na miłość.'
Glee
Jakie to prawdziwe. Najbardziej kusi nieosiągalność. Włącza masochistyczne przyciski na stopach, by szybciej przebierały. Jest cel, do którego dążenie wypełnia czas. Wymówka od stagnacji. Jednak działanie z góry skazane na świadomą porażkę jest gorsze od jego braku. Kolejna ucieczka od prawdziwego życia. Tylko jak długo można uciekać? 
Niestety długo.

środa, 15 sierpnia 2012

'i szepnę Ci spod ciężkich powiek, że jestem taka, jaką zrobię.'

Uszyta z kompleksów niezdarnie łatanych czarną kreską i czerwoną pomadką. Regularnie łamana słowami i spojrzeniami. Lakierami do paznokci przywracam kolory wytartym miejscom. Uśmiechem krojonym na miarę zakrywam rozdarte kawałki. Pudrem przykrywam nierealne pragnienia. A tuszem do rzęs rysuję wokół siebie ochronny pancerz. 
By przeżyć kolejny dzień.
'nie szukaj mnie, ukryłam się. nie poznasz twarzy pod makijażem.'

poniedziałek, 13 sierpnia 2012

'połykamy jak najprędzej sztuczny sen w niebieskiej polewie.'

Od kilku dni nie wysypiam się, ale tym razem nie przez panów robotników za oknem. Ostatnie wieczory spędzamy razem. I coraz bardziej mnie zadziwiasz. Spontaniczny wypad za miasto, nocne spacery po lesie, akacjowe kolce i łapanie małych żabek. Dałeś mi nawet poprowadzić swoje kochane auto, bez prawa jazdy. A to raczej ostatnia rzecz jakiej bym się po Tobie spodziewała. I pan policjant, który nie wnika w to, co 'młoda para robi w nocy w lesie'. Jest fajnie. Tak po prostu.
I mimo, że nie wierzę Ci, lubię te chwile, kiedy starasz się przekonać mnie, że nie zapraszasz do siebie innych kursantek. Nie wierzę, bo wiem, że mogłoby być ich całkiem sporo.

sobota, 11 sierpnia 2012

'jeśli u mnie zasypiasz, to tylko w kącie mojej głowy.'

Aż dziwne, ale lubię te chwile kiedy piszesz żebym wyszła za 15 minut. Lubię też, gdy udając od niechcenia mówisz, że musimy pójść na piwo. Gdy siedzimy godzinami rozmawiając w Twoim samochodzie i nie chcesz mnie wypuścić. I znowu wracam do punktu, w którym nie do końca wiem o co Ci chodzi. Bo przecież może mi się tylko wydawać, że jest trochę inaczej. A wszystko przypomina niezdarną zabawę w kotka i myszkę. Dałeś mi swoją bluzę żeby nie było mi zimno. I nie protestowałeś, gdy ogrzewałam zimne dłonie pod Twoją koszulką. Kolejny raz namawiałeś żebym spała u Ciebie. Okazało się, że jestem mistrzem obrony w piłkarzykach, a Ty ataku. I upijania się jednym reddd'sem żurawinowym. Bo mój organizm sam wytwarza sobie alkohol, dlatego innego już nie potrzebuję. Pierwszy raz chciałeś stać pod akademikiem zamiast szybko pożegnać się. I nawet usłyszałam kilka komplementów. Bo jestem tak fajnie zboczona i podobają Ci się moje dłonie.
A po głowie chodzi mi jedno zasadnicze pytanie, na które muszę szybko znaleźć odpowiedź.

czwartek, 9 sierpnia 2012

'na pewno czułeś kiedyś wielki strach, że oto mija Twój najlepszy czas.'

Niedawno byłam u spowiedzi. Ksiądz zapytał czy uczę się w liceum, czy gimnazjum. Zdziwiony moją odpowiedzią stwierdził, że dla niego czas zatrzymał się w miejscu. Uświadomiłam sobie, że dla mnie również. Nie oddzielam już dni ani miesięcy. I tak dzień mija za dniem, miesiąc za miesiąc, rok za rokiem. I nic konstruktywnego z tego nie wynika. Czasami mam wrażenie, że wszystko dzieje się gdzieś obok mnie. A moja rola ogranicza się jedynie do wyrywania kartek z kalendarza.
Ogarnia mnie poczucie beznadziejności. I znowu marudzę.

poniedziałek, 6 sierpnia 2012

'lęku pręcik, gdzieś za mostkiem, przy aorcie żarzy się bez przerwy.'

Nie można całe życie chować się za zasadami. Ani tworzyć nowych, by usprawiedliwiać brak działania. To bezpieczne, ale zbyt wygodne. Do niedawna miałam wiele zasad. I większość oparta była na strachu. A nie można przecież cały czas się bać. Dlatego stopniowo złamałam prawie wszystkie. Tylko czy było warto? Czy to coś zmieniło? Nie wiem. Ale mam wrażenie, że nawet jeśli tak, to niekoniecznie na lepsze.
Jestem lekko zagubiona. A czasami nawet bardzo.

piątek, 3 sierpnia 2012

'bo gdzie tak, jak tu kapryśnie kosmacą się myśli?'

Sierpień. Mój ostatni miesiąc w tym mieście. Mieście, które stało się tak bliskie mojemu sercu. Oczom i uszom. Ciału i myślom. Jeszcze to do mnie nie dotarło. Bo nie wyobrażam sobie życia w innym miejscu. Ani powrotu do domu. Bo to niestety wielki krok do tyłu. Poza tym nie potrafię już tam funkcjonować. Duszę się. Obojętni ludzie, obojętne miejsca. I żadnego pomysłu na to, co dalej. 
Tylko wrześniowe praktyki w szkole.