Pokazywanie postów oznaczonych etykietą w głowie obok niepewności kilka spojrzeń i kolor jej paznokci.. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą w głowie obok niepewności kilka spojrzeń i kolor jej paznokci.. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 23 maja 2013

'przeprowadźmy mały sprawdzian wytrzymałości duszy na ból. pozwól mi się przekonać, jak wiele cierpienia potrafisz znieść.'

     'Pamiętaj, że chociaż minimalne Twoje obrażenie jest moim sukcesem'. 
I tak już od roku, z większymi bądź mniejszymi przerwami, gramy sobie wzajemnie na nerwach, tworząc chaotyczną melodię, której dźwięki ranią nie tylko uszy, ale także serce. A wszystko zaczęło się w uroczym mieście na ziemi kujawsko-pomorskiej i od czerwonego samochodziku z magiczną literą 'L'. Miało być na chwilę, a trwa do dziś.
     'Dopiero rok, a mam wrażenie, że już od dawna zatruwasz mi życie :P jeszcze wczoraj rok temu byłem szczęśliwym człowiekiem. (...) Najlepszego z okazji naszej rocznicy :)'

wtorek, 30 kwietnia 2013

'they say we never landed on the moon.'

To nie tak, że żyć bez Ciebie nie mogę. Ale też nie tak, że jesteś mi całkowicie obojętny. Nie przewracasz mojego świata do góry nogami. Już nie. Wprowadzasz natomiast lekkie zagubienie. Delikatnie łaskoczesz serce. I przyjemnie jest mieć Ciebie obok. Chociaż zdarza się to rzadko.
Bo lubię Cię. Tak zwyczajnie.

niedziela, 7 kwietnia 2013

'każdej wiosny znikają obietnice w lakierze, jak znikają z gałęzi karmniki z nakrętek po tanich perfumach.'

Nie przypuszczałam, że cisza może być tak kojąca. Co prawda czasami lekko drapie, jednak ostatecznie okazuje się, że nie jest taka zła. Tworzy specyficzną warstwę izolacyjną, która na swój sposób zapobiega wplątywaniu się w dziwne sytuacje. I pomimo dotychczasowych zaprzeczeń, chyba właśnie tego mi brakowało. Spokoju. Tak bez większych odchyleń i zawirowań. Wypchanego po brzegi czasu. I punktu zaczepienia, przy którym mogłabym zatrzymać na chwilę myśli.
Bo wystarczy mi takie zwyczajne 'dobrze'.
'lepiej milczeć niż spaść.'

środa, 20 lutego 2013

'it's a bad obsession. and you're always messin' my mind.'

Niecały miesiąc i to już drugie spotkanie. Jednak jeszcze jesteś w stanie mnie zaskoczyć. Bo gdy chcesz, to potrafisz w godzinę przyjechać do mnie żeby pójść do kina. A czas przy Tobie ma zupełnie inny wymiar. I okazuje się, że nie potrafię przestać lubić Ciebie, Twojego zapachu i naszych długich rozmów. Będąc blisko nie potrafię przestać czuć tego przyjemnego łaskotania. A Ty czasami bywasz nawet całkiem miły. Bo podobno mam bardzo seksowny brzuch. Kolejna rzecz, która kręci Cię poza moimi paznokciami. Tylko na koniec pozostaje kilka wątpliwości. Czyżby to wszystko było faktycznie kwestią Twoich chęci? Chęci, które nagle pojawiły się? 
A dodatkowo stajesz się moim prywatnym bohaterem. Słodko.

        - czy ona jest Twoją dziewczyną?
        - nie.. TAK!
        - w takim razie gratuluję i zazdroszczę. bardzo ładnie uśmiecha się, tak całą twarzą. pięknie.

'I can't run away from you. I just run back to you.'

czwartek, 24 stycznia 2013

'something always brings me back to you. it never takes too long, no matter what I say or do.'

Dziwnie jest żałować zachowania, z którego powinnam być dumna. Dziwnie jest odmawiać, gdy każda komórka ciała namawia do działania. A kilkanaście godzin przypomniało mi jaki jesteś przystojny i jak brakowało mi letnich dni i wieczornych rozmów w Twoim aucie. Lekkie zdezorientowanie ogarnęło moje myśli. Powróciło kilka uczuć, które wydawało mi się, że całkiem skutecznie niedawno udało mi się zamknąć w małym pudełku. A Ty przypomniałeś sobie, że cały czas śmieję się, mam kobiece dłonie i fajne paznokcie. Jednak to za mało. A samo zwariowane bicie serca nie wystarczy. 
Bo nie satysfakcjonuje mnie wizja spotkań raz na pół roku. Ale to już wiesz.
'a tak, że nie chodzi nam o nic. no może tylko o ciepłe strumienie powietrza przekazywane z ust do ust.'

poniedziałek, 21 stycznia 2013

'nasze spotkanie grozi wylewem mrówek, wypadnięciem ptaków z klucza.'

To miały być kolejne słowa beztrosko rzucone na wiatr. Kolejna niespełniona obietnica, o której miałeś szybko zapomnieć. Zignorować, jak wszystko, co jest związane ze mną. Bo przecież do tej pory tak dobrze Ci to wychodziło. A tymczasem zupełnie niespodziewanie przypominasz się. I podczas gdy mi zaczyna brakować wymówek, Ty nie odpuszczasz. Cóż za ironia losu. Nie przypuszczałam, że zamiana ról może być tak.. niewygodna. I kłopotliwa.
Bo gdy w końcu przestałam czekać, Ty zmieniłeś zdanie.
'może spotkamy się pośrodku zimy i włosy srebrem nam posypie śnieg.'

środa, 9 stycznia 2013

'ach, jaki to był celny strzał. tych kilka słów, tak prosto w twarz.'

Chwila niepoczytalności i spod palców wypłynęło pytanie, które nie dawało mi spokoju od kilku miesięcy. I w końcu poznałam prawdę. Zasadniczo nie dowiedziałam się niczego nowego. Bo to wszystko od dawna wisiało w powietrzu. Jednak pierwszy raz padły tak konkretne słowa. Szkoda tylko, że zabolały bardziej niż myślałam. Ale i tak powinnam Ci podziękować. Bo wiele mi ułatwiłeś. I mimo wszystko staram się niczego nie żałować. Staram się.
A póki co, nie chcę Cię widzieć. Zniknij, proszę.

sobota, 29 grudnia 2012

'jest ktoś, kto jeśli nie Ty dostanie w prezencie wszystko.'

Znikam na kilka dni. Mam wiele wątpliwości, jednak nie chcę zastanawiać się nad słusznością tej decyzji. Postanowiłam zaryzykować. Zrobić coś szalonego. I zupełnie inaczej rozpocząć nowy rok. Więc albo się pozabijamy albo coś z tego będzie.
W stolicy Wielkopolski.
'tonight let's get some and live while we're young.'
Szczęśliwego Nowego Roku :)

czwartek, 27 grudnia 2012

'nie mam najmniejszych złudzeń, co do przyszłych przebudzeń. choć bardzo bym chciała.'

Nie mogę dłużej wstrzymywać życia przez wzgląd na Ciebie. Nie mogę w nieskończoność spragniona czekać na jakikolwiek gest. Zbyt dobrze poznałam smak rozczarowania pozostawiającego niedosyt. To przykre, że już mnie nie zaskakujesz. I że tak łatwo przychodzi mi przewidywanie Twoich słów. Więc czas przestać czekać.
A koniec roku to dobry czas na uporządkowanie pewnych spraw.
'zamarzam, kiedy mówisz TAK, choć wcale nie słuchasz mnie.'

wtorek, 18 grudnia 2012

'and it's sick that all these battles are what keeps me satisfied.'

Wciąż błądzimy pomiędzy dwuznacznymi podtekstami. Rywalizujemy podrażniając swoje serca wbijaniem kolejnych szpilek. To chore jaką sprawia mi to przyjemność. A im bardziej chcę, tym bardziej nasączam słowa aluzjami, wykrzywiając na wszystkie możliwe strony, by w jednej chwili wszystko obrócić w żart. Milion słów odbijających się od ścian i żadnego konkretnego działania. Bo nie potrafimy wprost. Nie potrafimy bezpośrednio.
Tylko czy nie potrafimy, czy raczej nie chcemy? 
'masuj obolałe niedomówienia.'

sobota, 1 grudnia 2012

'jesteś jak sen o spadaniu, jeden Twój gest i uśmiecham się. jesteś jak zwykle za późno, zepsułeś mi dzień.'

Wciąż rozbudzasz we mnie szereg sprzecznych uczuć. W jednej chwili uwielbiam Cię, a w drugiej nienawidzę. Ale im bardziej mnie drażnisz, tym bardziej Cię chcę. A pewnego rodzaju brak zahamowań bywa wręcz fascynujący. Nie potrafię tego wyjaśnić. I nie wiem jak to robisz, ale rób tak dalej. Igraj z ogniem. Podrażniaj serce. Wprowadzaj w skrajności. I uwielbiaj moje paznokcie. 
Bo tylko dzięki Tobie potrafię śmiać się z wściekłości.
'lubię, gdy mówisz, że potrzebny jestem jak nowotwór.'

poniedziałek, 29 października 2012

'jeszcze nie Twoja, nie Jego już. zawieszona czekam tu.'

Boję się odciąć od tej całej historii z Instruktorem. Boję się zrobić decydujący krok, po którym nie będzie już możliwości powrotu. Boję się pojechać na weekend do Kanady. I jeszcze niedzielna kawa z R. Bo chyba wciąż gdzieś w głębi tli się mały płomień nadziei. I zupełnie paradoksalne złudzenie, że jeszcze będziesz mnie naprawdę chciał. A brak czasu nie jest tylko wymówką zamydlającą mi oczy. Dlatego wciąż stoję pośrodku, marnując kolejne szanse. I sama już nie wiem czy nie potrafię, czy bardziej nie chcę podążać drogą ku stabilizacji.
Bo znowu nagryzam wersy, by za chwilę uciec.
'w głowie mi siedzisz wciąż. o Tobie myślę dzień i noc, czy tego chcę czy nie.'

sobota, 13 października 2012

'i choć tyle tu miejsc i taki w nich zgiełk, w tym mieście tak bez Ciebie pusto jest.'

Uwielbiam to miasto. Jednak pobyt tam przypomina jak bardzo brakuje mi Ciebie. I jak tęsknię za wszystkimi spędzonymi tam chwilami. Znajome miejsca, parki, fontanny i huśtawki. Znajome jednak nie takie same. Bo chwilowe. Bo już nie moje. Bo już bez Ciebie. I nawet babski wieczór przywołuje wspomnienie chwil spędzonych z Tobą. Nocne spacery po mieście i klubach. A piwo względnie lubię pić tylko z Tobą.
'na żadnej z map nie znajdę wiem, naszych miejsc i wspólnych chwil.'

piątek, 5 października 2012

'tęsknota we mnie siedzi jak drucik z miedzi.'

Wciąż tęsknię. Serce wyrywa się, a myśli nieudolnie szukają rozwiązania. Bo wciąż brakuje mi wszystkiego. Nie tylko spotkań i rozmów z nim, ale wszystkiego, co było związane z tamtym czasem i miejscem. Brakuje mi magii wieczornych ulic i dzikich wygłupów na karaoke. Ludzi malujących uśmiech na twarzy. Ciasnego akademikowego gwaru. I nawet zwykłych codziennych czynności. Nawyków, na których przyłapuję się teraz będąc przejazdem, kiedy chcę odruchowo wziąć mleko ze sklepowej lodówki. Brakuje mi tego, co składało się na wszystkie dni z ostatnich pięciu lat. I niezachwianej pewności, że jestem we właściwym miejscu.
Bo wciąż mam nadzieję na powrót.

środa, 3 października 2012

'kilka uścisków, kilka snów.'

Każda z nas marzy o niezapomnianym romansie. Nie tylko pełnym pożądania i namiętności, ale także subtelności i czułości. Czegoś więcej niż kilka przypadkowych pocałunków. Czegoś więcej niż szybki numerek w lesie czy na tylnym siedzeniu samochodu. Może nie od razu wielkiego łoża z baldachimem, tysiąca świec czy innych romantycznych pierdół. Wystarczy odrobina szczerego zaangażowania i.. właściwa osoba. Poczucie chociażby chwilowej wyjątkowości. I bezpieczeństwa.
Ahh, tylko tyle.

sobota, 29 września 2012

'ta cisza to za dużo dla mego serca.'

Cisza ma zdecydowanie lepszy przekaz niż Rafaello. Wyraża więcej niż milion słów, a w dodatku nic nie kosztuje. Bez zbędnego wysiłku i zaangażowania. Nic, tylko brać. I obdarowywać nią innych. 
Uroczo.
'cisza rośnie dzień po dniu.'

wtorek, 25 września 2012

'should I give up, or should I just keep chasing pavements? even if it leads nowhere?'

Wciąż niepotrzebnie analizuję. Nie potrafię przestać myśleć o Tobie, chociaż wiem, że to jedyne słuszne rozwiązanie. Odpuścić. Jednak wiedza nie czyni nas mądrzejszymi lecz tylko świadomymi. A skoro mimo tego dalej, już świadomie, pogrążamy się, to czyni nas jeszcze głupszymi. 
Paranoja.
'I'd build myself up and fly aroud in circles. wait then as my heart drops and my back begins to tingle.'

niedziela, 23 września 2012

'sama tego chciałaś, pewnie coś był wart. zapłacony ciałem kolorowy slajd.'

Miałam swój wymarzony romans. Z instruktorem. Wiem, nic oryginalnego. Zdarza się. Zapewne częściej niż mogłoby się wydawać. Bo to tylko romans. Przelotna znajomość, której niepotrzebnie kurczowo trzymam się. I znowu to robię. Zapycham szczeliny czasu marudzeniem i użalaniem się. Odciągam uwagę od prawdziwej rzeczywistości. I chowam się za kilkoma chwilami, których termin ważności już dawno upłynął.
Kolejny nieporadny unik.
'i tak nie spotkamy się więcej. i tak nie będziemy się więcej już znać. i tak nasze usta nie będą już ze sobą więcej grać.'

środa, 19 września 2012

'skaż to ciało na śmierć przez zapomnienie.'

Milczysz. Rozumiem, że jesteś zajęty. Naprawdę. Ale czy aż tak? Sama ostatnio mam niewiele wolnego czasu, ale mimo to znajduje chwile by spojrzeć na telefon. I rozczarować się. Bo nie odzywasz się. Wiedziałam, że tak będzie. Każdy wiedział. A mimo to boli. Bo brakuje mi Ciebie. Bo zwyczajnie tęsknię. Ale to nie ma znaczenia, prawda?
W zasadzie nigdy nie miało.
'nie umiem dłużej siedzieć w milczeniu. Ty chyba w ogóle zapomniałeś o moim istnieniu.'

poniedziałek, 10 września 2012

'nic z tego nie będzie. zrozum wreszcie, że nie różnimy się.'

Pod wieloma względami jesteś bardziej podobny do mnie niż mi się wydawało. Mówisz wiele naokoło i o wszystkim, ale nigdy o swoich uczuciach. Nie okazujesz słabości. Unikasz trudnych pytań. I starasz się nie angażować. Ale z drugiej strony wydajesz się być taki wolny. Bez skrępowania i ograniczeń. Taki nawet lekko obojętny. Jakby było Ci wszystko jedno. Też tak czasami mam.
Ale nie w stosunku do Ciebie.
'zazwyczaj kończysz coś, zanim znudzisz się.'