Mam za sobą co najmniej kilka dziwnych znajomości i relacji. W zasadzie to większość z nich była co najmniej popapranych, a niektóre wciąż są i nie przestają mnie zadziwiać. Jednak tym razem niekoniecznie negatywnie. Bo widok mojego chłopaka grillującego w świetle komórkowej latarki faceta, z którym coś tam było przed naszym związkiem, był raczej jedną z ostatnich rzeczy, których mogłam się spodziewać. Podobnie jak publiczne wyznania tego drugiego 'kocham Cię za tą muzykę' czy 'określenie 'bejbe' zawsze będzie zarezerwowane tylko dla Ciebie'. Tylko jeszcze nie wiem czy zacieranie się pewnych granic jest takie dobre.
Zarówno dla mnie jak i dla mojego związku.
środa, 26 sierpnia 2015
czwartek, 13 sierpnia 2015
'and I lost a lot of what I don't expect to ever return.'
Większość znajomości ma swój koniec. I tym sposobem kilka miesięcy temu zakończyła się moja znajomość z Kanadą, niestety niezbyt dobrze. Mimo tej świadomości dość długo nie mogłam się zebrać żebym o tym napisać. Bo sentyment wciąż tkwi na dnie serca. Bo chyba tej znajomości najbardziej mi brakuje. I pomimo wielu bolesnych słów najbardziej żałuję jej utraty. Kopniaki, które dostawałam przez większość mojego życia nie nauczyły mnie niczego innego poza nieufnością i perfekcyjnym wbijaniem szpilek. I mu niestety wbiłam ich już za dużo. Dlatego wciąż boli mnie spojrzenie jego smutnych oczu, które będą teraz moim ostatnim wspomnieniem.
I krótka rozmowa rozrywająca serce.
I krótka rozmowa rozrywająca serce.
Subskrybuj:
Posty (Atom)