wtorek, 25 czerwca 2013

'wiem, że jestem banalna, uparta, niemoralna. bawi mnie to, mówię Ci.'

Zastanawiałam się kiedy to wszystko zaczęło się. Kiedy zaczęłam tracić siebie. Oraz co sprawiło, że jestem w aktualnym miejscu z powykręcanymi krawędziami. I przypomniałam sobie kilka godzin spędzonych na małej, łazienkowej podłodze. Kilka blizn na nadgarstku widocznych do tej pory. Kilka rozregulowanych granic. I jedną obietnicę trzymania się z daleka od związków. Obietnicę braku zaangażowania. A przede wszystkim obietnicę niedopuszczenia do powtórzenia się pewnej sytuacji. Nigdy więcej w tym samym miejscu. Jednocześnie nie wykluczając zmiany konfiguracji. 
Bo czym się strułeś, tym się lecz.
'wiem, mówisz nieobliczalna, fatalna, nienormalna. ale dziś nie rani nic.'

27 komentarzy:

  1. Ojj potrzebna nam jest wspólna kawa. I to w trybie natychmiastowym!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a kiedy będziesz w okolicy? ;>

      Usuń
    2. No właśnie nie mam pojęcia...
      Ale za tydzień będę troszkę siedziała w domu, więc może uda mi się wyrwać na jakieś popołudnie do Ciebie - będę się odzywać! =*

      Usuń
    3. mam nadzieję, ze uda nam się jakoś dopasować bo z moją pracą to różnie bywa niestety

      Usuń
  2. Chodźmy na wino. Wino jest dobre na wszystko.

    OdpowiedzUsuń
  3. obietnice dawane sobie... chyba najcięższe do dotrzymania...

    OdpowiedzUsuń