Niecały miesiąc i to już drugie spotkanie. Jednak jeszcze jesteś w stanie mnie zaskoczyć. Bo gdy chcesz, to potrafisz w godzinę przyjechać do mnie żeby pójść do kina. A czas przy Tobie ma zupełnie inny wymiar. I okazuje się, że nie potrafię przestać lubić Ciebie, Twojego zapachu i naszych długich rozmów. Będąc blisko nie potrafię przestać czuć tego przyjemnego łaskotania. A Ty czasami bywasz nawet całkiem miły. Bo podobno mam bardzo seksowny brzuch. Kolejna rzecz, która kręci Cię poza moimi paznokciami. Tylko na koniec pozostaje kilka wątpliwości. Czyżby to wszystko było faktycznie kwestią Twoich chęci? Chęci, które nagle pojawiły się?
A dodatkowo stajesz się moim prywatnym bohaterem. Słodko.
- czy ona jest Twoją dziewczyną?
- nie.. TAK!
- w takim razie gratuluję i zazdroszczę. bardzo ładnie uśmiecha się, tak całą twarzą. pięknie.
'I can't run away from you. I just run back to you.'
To chyba dobrze?
OdpowiedzUsuńFaceci... kto to w ogóle wymyślił.
niekoniecznie dobrze..
Usuńten gatunek?
To który to w takim razie?
UsuńTak, gatunek.
zgadnij.
Usuńpodobno Bóg :P
Myślałam o Kanadzie, ale już zwątpiłam.
Usuńno właśnie. on nie byłby w stanie w godzinę przyjechać do mnie :P
UsuńInstruktor?!
Usuńmogę np... zabić go własnoręcznie? co wy wyprawiacie? dobra, wiem, sama nie wiesz... dziwne to wszystko.
Usuńszkoda takiego przystojniaka żeby od razu go zabijać :P
Usuńmasz rację, sama nie wiem. bo mu się nagle coś odmieniło i ciągle rozmawiamy albo spotykamy się. nie rozumiem go, naprawde. tyle miesięcy było tak spokojnie a teraz nagle bardziej intensywnie. nie mam pojęcia do czego to prowadzi.
no to zamknąć w dźwiękoszczelnej szklanek klatce.
Usuń"trzeba coś stracić żeby docenić [...] bla bla bla"?
takie odmiany u facetów są dziwne. po prostu... bądź ostrożna, okej?
to chyba byłoby najlepszym rozwiązaniem.
Usuńnie sądzę abym mu w taki sposób zależało na mnie. a udawał mojego chłopaka żeby ten koleś nie przyczepił się do mnie.
ostrożna? w jaki sposób?
jeśli by się dało to w ten co dzieje się w Twojej głowie odnośnie niego, ale wiem, że tak się nie da. po prostu, nie wiem jak to opisać.
Usuńlubię dawać mądre rady, których sama nie stosuje.
to jesteśmy we dwie. też nie wiem.
Usuńpiękny paradoks.
On chyba wobec Ciebie ma jakieś plany, jak Ty się na to zapatrujesz? :)
OdpowiedzUsuńtylko, że to nie ten o którym myślisz.
UsuńMiętę czuję ;)
OdpowiedzUsuńmoże to tylko złudne wrażenie?
UsuńCzekaj, czekaj mowa o Panu Kanadzie?
OdpowiedzUsuńJak Cię jakiś czas nie ma tu można domyślić się co się dzieje :D
No pięknie to wszystko wygląda :)
nie o nim.
Usuńpiękne to są tylko pozory.
Ej bardzo komplikujesz sobie to życie :P
Usuńwiem :)
UsuńPodoba ci się to?
Usuńnie.
UsuńTo zerwij z takim życiem
UsuńTo chyba od dzisiaj zdaje sobie sprawe co czujesz w srodku . . . Zycie lubi sie strasznie komplikowac . . .
OdpowiedzUsuńto my sami je komplikujemy..
Usuńa motylki w brzuchu do tego? :P
OdpowiedzUsuńczy to znowu nie ten;>
raczej bez nich :)
Usuńten czyli który?
Instruktor?!
OdpowiedzUsuńyhm.
UsuńTak sobie czytam tą niekończącą się opowieść miłosną i coraz bardziej ciekawi mnie jaki będzie jej finał. Fakt, czasem można się pogubić, o którym piszesz, ale ten Instruktor to chyba ma jakieś niecne plany wobec Ciebie:) Oby jak najlepsze i uczciwe, a nie że znowu mu się odmieni. Niby to baby są niezdecydowane, phi.
OdpowiedzUsuńteż mnie ciekawi, ale nie mogę pozbyć się przeczucia, że nie będzie on miał postaci happy endu, jakby nie patrzeć na moje własne życzenie.
Usuńwiem, ze można pogubić się, dlatego są do każdego specjalne kategorie tylko chyba jeszcze nikt ich nie rozszyfrował :)
a Instruktor.. no cóż, czasami też mam takie wrażenie i wówczas wszystko jest jasne i przejrzyste, ale czasami gdzieś ono znika i wtedy pojawiają się wątpliwości.