czwartek, 15 sierpnia 2013

'dawkujesz mi siebie jak lek na przetrwanie rozłąki i westchnień. już nie mam Cię prawie, bo giniesz a chciałabym Cię więcej i więcej.'

Historie jednak lubią się powtarzać. Trzy intensywne tygodnie i nagłe wycofanie. A tuż za nim znajomy niedosyt i smak rozczarowania. I nieprzyjemnie uwierająca świadomość bycia w tym samym miejscu, co półtora roku temu. Oprócz kilku blizn. Wiem, że sama nie jestem bez winy, jednak do tanga trzeba dwojga. Nie pamiętam kto rozpoczął tą całą zabawę. I nie wiem kto kogo bardziej nakręca, ale wiem, że wyciągając dłoń za każdym razem obrywam ja. A im bardziej chcę, tym bardziej on się wycofuje.
Dlatego przestaję.
'how can I ever satisfy you?'

26 komentarzy:

  1. A ja chcę zaryzykować, po raz ostatni...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tylko ile może być tych ostatnich razów?

      Usuń
    2. Ja przecież tak naprawdę ryzykuję bardzo rzadko...

      Usuń
    3. Tak. Tak naprawdę boję się ryzyka...

      Usuń
    4. Ja? Nigdy nie mówię.

      Usuń
    5. pamiętam, ze z G. rozmawiałaś.

      Usuń
    6. I to był jeden jedyny raz tak naprawdę.
      Wtedy zaryzykowałam, tylko za późno. Bo w Jego życiu pojawiła się już Ruda...

      Usuń
    7. szkoda, ze jak już decydujemy się to i tak nic z tego nie wychodzi

      Usuń
    8. Bo i Oni muszę być zdecydowani...

      Usuń
    9. i w tym miejscu ucina się dalsza droga

      Usuń
    10. W tym momencie budzą się demony i męczą nas co noc.

      Usuń
  2. Czasami warto odpuścić niż próbować kolejny raz ale czy kiedyś nie pojawią wyrzuty sumienia?

    OdpowiedzUsuń
  3. Daj mu szansę 'chcieć'. Może wtedy on zamiast się wycofywać ruszy do przodu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. rozumiem o co Ci chodzi dlatego dałam mu przestrzeń bo myślałam, ze to dobre rozwiązanie, ale to nic nie pomaga

      Usuń
  4. nie wiem czemu, ale to zawsze kobieta (tak mi się wydaje) angażuję się we wszystko całą sobą.

    OdpowiedzUsuń
  5. tez czesto sie wycofuje a potem czasami zaluje bo jednak by ruszyla o korok do przodu a tak ciagle stoje w miejscu ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. gdy się wycofujemy to jednak kwestia, ale drugą i gorszą jest to, że gdy w koncu zdecydujemy się pójść do przodu to ktoś inny wycofuje się i mimo chęci i zdecydowania nic sie nie zmienia.

      Usuń
  6. A ja chyba juz calkiem cofam sie do tylu . . .

    OdpowiedzUsuń