sobota, 1 grudnia 2012

'jesteś jak sen o spadaniu, jeden Twój gest i uśmiecham się. jesteś jak zwykle za późno, zepsułeś mi dzień.'

Wciąż rozbudzasz we mnie szereg sprzecznych uczuć. W jednej chwili uwielbiam Cię, a w drugiej nienawidzę. Ale im bardziej mnie drażnisz, tym bardziej Cię chcę. A pewnego rodzaju brak zahamowań bywa wręcz fascynujący. Nie potrafię tego wyjaśnić. I nie wiem jak to robisz, ale rób tak dalej. Igraj z ogniem. Podrażniaj serce. Wprowadzaj w skrajności. I uwielbiaj moje paznokcie. 
Bo tylko dzięki Tobie potrafię śmiać się z wściekłości.
'lubię, gdy mówisz, że potrzebny jestem jak nowotwór.'

76 komentarzy:

  1. Ciągle instruktor?
    Wybacz, znów mnie nie było długo, znów nie wiem, co się dzieje :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehe to aż takie oczywiste, że to znowu on? ;>
      mnie też ostatnio tutaj nie ma :)

      Usuń
    2. No, bo Ty to jak do jednego się przywiążesz, to nawet pisząc nam tu 100 razy, że "to już koniec i nigdy więcej go nie zobaczę oraz nic z tego nie będzie", kłamiesz ;P
      Ale wiesz, że życzę Ci jak najlepiej.

      Mnie się po prostu nie chce.

      Usuń
    3. tak nie do końca kłamię bo faktycznie nie widziałam go od bardzo dawna, tylko czasami rozmawiamy i taki mam nawrót choroby :P

      Usuń
    4. Ale w kontakcie jesteście, więc tamto się zupełnie nie liczy ;)

      Usuń
    5. o ile tak można nazwać krótką rozmowę raz na dwa tygodnie :)

      Usuń
    6. Zawsze coś! Na pewno nie "Już nigdy" :P

      Usuń
    7. satysfakcjonują Cię takie sporadyczne rozmowy? ;>

      Usuń
    8. nie pamiętam abym użyła słowa 'nigdy' :D

      Usuń
    9. nie satysfakcjonuje, ale na więcej póki co nie mogę liczyć.

      Usuń
    10. To, co. Ale taka była wtedy myśl przewodnia, że nic już z tego nie będzie. A tu proszę, mimo wszystko kontakt się nie urwał, a to już naprawdę wiele ;)

      Usuń
    11. najbardziej zastanawia mnie jak będzie wyglądał ten nasz 'kontakt; jak on wróci do domu, bo za dwa tygodnie kończy kurs.

      Usuń
    12. Może będzie następny :)

      Usuń
    13. następny kurs, nie następny instruktor :D

      Usuń
    14. hehe to nie tak :) on jest na kursie na strażaka i jak wróci do domu to będzie niedaleko mnie, dlatego tak jakby czekam na to :)

      Usuń
    15. To będzie instruktorem i jednocześnie strażakiem?:D

      Usuń
    16. od lipca już nie pracuje jako instruktor :) teraz będzie strażakiem :D chociaż jego tata u niego w mieście ma swoją szkołę jazdy, więc jak będzie chciał to będzie mógł dorabiać tam jako instruktor :)

      Usuń
    17. Trzeba było tak od razu!
      To dzielnego miałabyś faceta!

      Usuń
    18. ale już wszystko wiesz :D
      wielkie słowa :D

      Usuń
    19. Dopiero!
      Oj no, ależ tak jest.

      Usuń
    20. sama nie wiem jak jest :)

      Usuń
  2. To miałbyś koniec a tu co? Poczatek? Co cię tak długo nie było?:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. taki mały przerywnik :P
      a tak jakoś wyszło :)

      Usuń
    2. Dużo mi powiedziałaś, nie powiem ;p Ten przerywnik to dobry czy zły, dla ciebie jest?:P

      Usuń
    3. bo to nic nie zmienia :)
      sama nie wiem, nie dzieje się nic ciekawego :)

      Usuń
    4. A chciałabyś żeby się coś działo?:D

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. to bardziej stosunek przerywany niż ciągły :P :D

      Usuń
    2. Ponoć stosunek przerywany to słaby pomysł ;>

      Usuń
    3. też tak mi się wydaje :P

      Usuń
    4. A mimo to z tej formy nie rezygnujesz?

      Usuń
    5. No niby trochę. Ale każdy ma prawo do mniejszych czy większych głupstw :)

      Usuń
    6. nazwałabym to raczej jakąś chorobą psychiczną :D

      Usuń
    7. Nową chorobę odkryłaś? ;P

      Usuń
    8. o tak :D i nazwę ją na swoją cześć :D

      Usuń
  4. ach, co takiego jest w niektórych facetach, że naraz się ich kocha i nienawidzi... :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie mam pojęcia co to takiego, ale wiem, ze cholernie nas do tego ciągnie :)

      Usuń
    2. ale ja się zaczynam obawiać, że to nie do końca zdrowy objaw:P

      Usuń
    3. a ja nawet już to wiem :D

      Usuń
    4. cholera... to co teraz? da się to jakoś leczyć?:D

      Usuń
    5. obawiam się, że nie ma dla nas ratunku :D

      Usuń
  5. Ja bym chyba w takiej gmatwaninie uczuć nie wytrzymała, tak mi się zdaje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to taki paradoks, bo też nie wytrzymuję, ale z drugiej strony sama sobie sprawiam taki los :)

      Usuń
  6. Też ostatnio we mnie sporo ambiwalentnych uczuć...

    OdpowiedzUsuń
  7. och ten Instruktor potrafi namieszac w glowie widze skoro nadal wzbudza takie emocje ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. właśnie to jest chore. już dawno powinno mi przejść.

      Usuń
  8. jakie te uczucia są zmienne... :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Lubię w Tobie to, że zawsze zostawiasz szereg niedopowiedzeń w swoich wpisach. Że nie jesteś bezpośrednia, tylko zostawiasz miejsce na myśli między wersami. To duża umiejętność.

    Widzę, że Pan Instruktor jednak nie zniknął z Twojego życia...?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. takie tam pisanie głupot :)

      fizycznie niestety zniknął..

      Usuń
  10. na stałe zagościł w Twoim umyśle ten instruktor widzę,nie przechodzi?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jest już lepiej, ale wciaż gdzieś, coś się tli.

      Usuń
  11. Ludzie wzbudzający w nas sprzeczne uczucia najdłużej pozostają w naszym sercu...

    OdpowiedzUsuń
  12. Ojoj. Jak zwykle, im bardziej w stronę skrajności tym ciekawiej chyba ^^

    OdpowiedzUsuń
  13. Anka Dąbrowska :P
    Ja bym go nazwała po swojemu "słodką cholerą" :P (:

    OdpowiedzUsuń