środa, 19 lutego 2014

'a kiedy już Cię prawie znam i łapię Cię za rękę, by imię Twoje zgadnąć, potykam się na sznurowadle.'

Podobno wykrakałam Twój kolejny wyjazd. Jednak wiem, że to zaczęło się wcześniej, kiedy stwierdziłeś, że nie możesz niczego obiecać bo sam nie wiesz co i gdzie będziesz robił w życiu. Ale teraz już wiesz. Jak nie Włochy, to Bułgaria. I już wiadomo skąd to spotkanie. Jednak tym razem podobno chciałeś się odpowiednio pożegnać. I żałujesz, że nie zrobiłeś tak wcześniej. A tymczasem kolejny wyjazd i kolejny żal biorący się nie wiadomo skąd. Bo tak naprawdę dopiero co wróciłeś, a już uciekasz. Jednak najgorsze i tak jest to, że wciąż mnie to rusza.
A nie powinno.

16 komentarzy:

  1. Rozstania zawsze w jakiś sposób bolą. A skoro mówisz, że nie powinno... to niezdrowo bardzo. Często idealizujemy osoby, które są daleko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie powinno mnie obchodzić nic co jest z nim związane poza relacjami czysto koleżeńskimi, ale czy nie można tęsknić za kolegą?

      Usuń
  2. rozstania nigdy nie były miłe ;/

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie lubię wyjazdów, pożegnań i rozłąki na bliżej nieokreślony czas :(

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale kto to wyjechał, bo ja się zgubiłam :P

    OdpowiedzUsuń
  5. A może spójrz na to tak: co z oczu, to z serca?

    OdpowiedzUsuń
  6. Może i rozstania nie należą do najprzyjemniejszych, ale powitanie po dłuższej przerwie już tak ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to jeszcze bardziej niezręczny moment, przynajmniej w tej sytuacji :)

      Usuń
  7. a może właśnie ruszać powinno? bp poruszenie o czymś w ogóle świadczy. i to świadectwo może cóż, naprowadzić na odpowiedni trop. jeśli za kimś tęsknimy, serce się rwie...to może właśnie "to jest to"? i może nie warto się oszukiwać?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oszukiwaniem byłoby wierze, że jest w tym coś więcej, bezpieczną i bardziej realną wizją jest to, że tak naprawdę to nic takiego.

      Usuń