Jedyna rzecz, której jestem teraz pewna to to, że nigdy by nic z tego nie wyszło. Nigdy nie udałoby nam się stworzyć czegoś poważniejszego. Czegoś normalnego. A ta pewność towarzyszyła mi praktycznie od początku naszej zakręconej znajomości. Zaczynając od wakacyjnych wariactw, poprzez Twój wyjazd za granicę aż do chwili obecnej, kiedy mam chłopaka. I żadna z wymienionych 'okoliczności' nie jest powodem utwierdzającym mnie w tym przekonaniu. Bo chodzi o to, że tak naprawdę nie pasujemy do siebie. A raczej jesteśmy zbyt bardzo podobni do siebie żeby cokolwiek mogło z tego być. I nie zmieniłyby tego żadne sprzyjające okoliczności.
A ja niepotrzebnie wciąż pakuję się w dziwne sytuacje.
wtorek, 11 lutego 2014
Subskrybuj:
Posty (Atom)