Nie przypuszczałam, że cisza może być tak kojąca. Co prawda czasami lekko drapie, jednak ostatecznie okazuje się, że nie jest taka zła. Tworzy specyficzną warstwę izolacyjną, która na swój sposób zapobiega wplątywaniu się w dziwne sytuacje. I pomimo dotychczasowych zaprzeczeń, chyba właśnie tego mi brakowało. Spokoju. Tak bez większych odchyleń i zawirowań. Wypchanego po brzegi czasu. I punktu zaczepienia, przy którym mogłabym zatrzymać na chwilę myśli.
Bo wystarczy mi takie zwyczajne 'dobrze'.
'lepiej milczeć niż spaść.'