Niepotrzebnie tworzę wielkie ideologie. Ubarwiam kilka przyjemnych chwil, umieszczając je w innym wymiarze. Masochistycznie dłubię dziury w myślach. I narzucam sobie irracjonalną żałobę. Czasami sama gubię się pomiędzy rzeczywistością a dopisanymi odczuciami. Bo chyba za bardzo chciałabym żeby coś w końcu miało znaczenie. A prawda jest taka, że to był zwykły romans z instruktorem. Wakacyjna przygoda, jak milion innych każdego lata. Stwierdziłeś, że to nie był przypadkowy seks, że obydwoje tego chcieliśmy. Masz rację. Tylko, że to niczego nie zmienia. Było miło, ale skończyło się. Taki już jest urok romansów, więc bez sensu jest kurczowo trzymać się czegoś, co już nie wróci. Bo to, co teraz robimy jest paliatywnym przedłużaniem bydgoskiego czasu. I niepotrzebnie odkładamy to, co jest nieuniknione. Lepiej odpuścić. Lepiej.
Mimo, że brakuje mi Ciebie każdego dnia.
czwartek, 6 września 2012
Subskrybuj:
Posty (Atom)