Wciąż nierozpakowane walizki zagracają resztki wolnej przestrzeni. I czekają na jakiś znak. Chociażby najmniejszą iskierkę nadziei na zmiany. Czasami błagalnie wołają, by mogły wrócić tam, gdzie do tej pory były. A czasami sama bezgłośnie dołączam się do ich wołania wysyłanego w próżnię. To zabawne. Gdybym tylko mogła wyjechać, zrobiłabym to bez zastanowienia. Zabawne i przykre.
Bo przecież i tak nie miałabym do kogo wrócić.
wtorek, 4 września 2012
Subskrybuj:
Posty (Atom)